Wzbogacający sen
Sądząc, że to zwidy jakieś,
na wypadek zmawiasz pacierz.
Nastał w życiu nocodzień,
nie ma nocy, przepadł sen.
Co było kiedyś marzeniem,
dzień najdłuższy z krótkim śnieniem.
Gotowa byś magii użyć,
by czarami dzień wydłużyć.
I się stało, dnia przybyło,
na początku było miło.
Ale później przyszła nuda,
czytać dłużej się nie uda,
w głowie myśli wirowały,
oczy też się buntowały.
Gasł entuzjazm dawnych chęci
i rosły luki w pamięci.
Kiedy człowiek jest już stary,
noc jest magią, niesie dary,
scen utkanych z przyjemności,
spektakle wieloznaczności.
Bez snów co uduchowiały,
wciąż wstawałbyś osowiały.
Czas tak szybko wszystko zmienia,
przeobraża też marzenia.
I cierpliwość się opłaca,
mijający czas wzbogaca.









