• wywiad udzielony dla Echa Miasta
  • wywiad udzielony dla Radia Łódź
  • Strona z książki \
  • Artykuł w \
  • Artykuł w \
  • Artykuł
  • Artykuł

Zdjęcie z galerii

21

Księga Gości


michalfub
Fajna strona, nawet cieka...

Anitacask
Ostanio dużo czytam blogó...

Sonia
" WIOSNA W...

Barbara
Uleńko, musiało upłynąć ...

Jadwiga
i love your blog, very ve...

Odwiedzający

Aktualnie online: 1
Dzisiaj: 30
W sumie: 112196

Tagi

Zapisane obrazy

Prababka
prababka była zawsze
od kiedy pamięta
włosy w kok z urodą bez wieku
bez ozdób
w zmarszczkach kryła tamtą codzienność
z nisko pochyloną głową
bez okularów
zachłannie czytała historie – których nie doświadczyła
o życiu wiedziała wiele – bardzo wiele
była jak opoka
fascynowała żywym obrazem
jej dobry duch – jest wieczny
nieustająco potrzebny
 
Babka
zapracowana
zatroskana
z lekkim uśmiechem
przy kuchni
wśród zapachów
wśród kwiatów
hafty na serwetkach 
na poduszkach
w cieple domowego ogniska
 
Matka
ufna – czarująca wśród życzliwych
bez krzyku
lamentów
z niepokojem w szafirowych oczach
jest lekiem na zło
raz kryształem
raz skałą
krople latami wyżłabiają jej rysę
 
Córka
od każdej coś wzięła
coś dołożyła
i jest
jaka jest

Odzyskać skrzydła

zamęt niszczy
umysł – ciało – duszę
świat ubożeje
człowiek się zatraca
zawłaszcza go
złość
żądza
pycha
czy się obudzi
odzyska skrzydła
aby się wznieść
i złapać oddech

Święto Babci i Dziadka

Zbliżają się święta naszych ukochanych członków rodziny. Z tej okazji wychodząc naprzeciw oczekiwaniom, publikuję moje dawno juz napisane wiersze i mam nadzieję, że będą pomocne w wyrażeniu uczuć do swoich kochanych Dziadków.

Gdyby nie Dziadkowie
Nikt nie kocha tak serdecznie,
Nigdzie nie jest tak bezpiecznie,
Nikt tak bajki nie opowie,
I zatroszczy się o zdrowie.
Nikt cierpliwy tak nie będzie,
Tylko babcia zawsze, wszędzie!
Nikt tak dobrze nie gotuje,
U niej najlepiej smakuje!
Gdyby babcia, tudzież dziadek,
Nie prosili na obiadek,
W twoim brzuszku by burczało,
Zwykle w domu jadasz mało.
Kiedy ci pomogą w lekcjach,
O tym sza – pełna dyskrecja!
W szkole tym się każdy chwali,
Co w tym czasie jest na fali.
Wszelka prośba dziadków skruszy,
Nie żałują ci funduszy.
Ale czasem tak się dzieje,
Że marzenia los rozwieje.
To dziadkowie znów pocieszą,
Z dobrą radą wnet pośpieszą,
I przytulą, pożartują,
Czekoladką poczęstują.
Gdy dostaniesz coś na ząb,
Troski migiem pójdą w kąt.
Cieszy cię, że są pogodni,
No i zawsze ciebie głodni.
Smutno byłoby bez dziadków,
O tym  świadczy bezmiar faktów!!
 
Moi Dziadkowie
Z Dziadkiem zawsze wspaniale się czuję,
I wiem że on mnie też potrzebuje.
Kiedyś nieśmiało zaczął mnie pytać,
Czy mu pomogę w necie coś szukać?
Babcia chociaż niewinnie się śmieje,
To chciałaby wiedzieć, co w szkole się dzieje.
Zwłaszcza z polskiego mi nie odpuszcza,
Z uwagą słucha, jak powieść streszczam,
Snuję z fantazją opowiadania,
Cieszą ją ładne, poprawne zdania.
Z dziadkiem swe pasje mogę rozwijać,
W sporcie, podróżach zawsze mi sprzyja.
Motoryzacja to jego konik,
Za kilka lat mnie już nie przegoni.
Z babcią pieczemy razem pierniczki,
Wówczas ma rolę mej powierniczki.
Kocham swych dziadków, dla nich najwięcej,
Wszystko co mogę, chętnie poświęcę.
Będę się starać, oni to wiedzą,
Że w moim sercu, jak w twierdzy siedzą.
A ich wspomnienia, to nie teoria,
Ale wciąż żywa, piękna historia.

Lepszy Świat

Mówisz- wiem o tobie wszystko
Kłamiesz – wiesz o mnie niewiele
Ulegasz tylko złudzeniu
Ja każdy obraz rozbielę
 
Mówię to co pragniesz słyszeć
A nie krzyczę i nie skarżę
Nie wymagam też współczucia
Chcesz to ciebie nim obdarzę  
 
Uśmiech gości na mej twarzy
Widzę kiedy nim zarażam
Nie wiem czy to wiara w szczęście
Bo słać obcym się odważam
 
Wokół słychać narzekania
Zrobić coś – pragnie niewielu
Nie analizują zdarzeń
Nie znaczą godnego celu
 
 Marzę o życzliwym świecie
O ludziach z pogodną twarzą
Łatwiej żyłoby się przecież
Nie – kiedy się tylko swarzą

W Nowym Roku

Wiem że Nie Wiem
 
Trzeba umieć się przyznać
Trzeba sobie wybaczyć
Że zbyt wiele luk w głowie
Aby wiedzieć co znaczy
Złe zjawisko w przyrodzie
Irracjonalność ludzi
Ich niepokój o ziemię
Co tak nagle się zbudził
Słowa – Nie wiem – są trudne
Bo w nich przyznać się trzeba
Że nie jesteś mądrzejszy
Gdy świat nagle przyśpiesza
Ale gdyby te słowa
Pchnęły do rozwiązania
Światowego zamętu
To przez twe doświadczenia
Dałoby się rozwiązać
Już niejedną zagadkę
Gdybyś przyznał że nie wiesz
Gdybyś zdjął z oczu klapkę

Po Świętach

Święta święta i po świętach
a kto – jak je zapamięta
zależy w czym rachowanie
dobro siać  – czy tylko branie
cieszyć się w rodzinnym stadzie
czy prym wieść w rzucanym jadzie
poczuć się tym pokrzywdzonym
patrząc okiem rozognionym
bo się komuś coś udało
bo sukcesów ma niemało
zdrowie też mu dopisuje
tobie – wciąż coś się popsuje
a myślałeś – co ma w głowie
czy o swym złu ci opowie
aby nie popsuć humoru
żartem rzuca bez oporu
może nie wie co jest w tobie
ludzi ocenia po sobie
to że myli się rok – rocznie
nawet wiedząc – co z tym pocznie
wierzy że myśl lekiem bywa
gdy od głowy w ciało spływa
 

Choinka

Wigilia
Już choinka na balkonie,
skromnie czeka nim zapłonie.
Wnet ją wniosą do salonu,
gdzie zapachów w całym domu:
- Karp smażony i śledziki,
z łazankami borowiki
w zupie pachną smakowicie,
porzuciły leśne życie.
I pierogi, półksiężyce,
pięknie cięte przez nożyce.
A makiełki  wymarzone,
bakaliami okraszone.                             
Od zapachów ssie w żołądku.
A choinka czeka w kątku
i gałązki swe rozkłada,
do igiełek coś tam gada.
Gdy jej zapach się rozchodzi,
jest tak silny, że dowodzi.
Stroić ją zaczęto wreszcie,
obsypując ozdób deszczem.
W lampki, bombki, a lameta,
wirowała, jak kometa.
Pierwsza Gwiazdka zaświeciła
i do stołu zaprosiła,
by podzielić się opłatkiem,
z rodzicami, babcią, dziadkiem.
Skosztować potraw dwanaście
i zaśpiewać kolęd naście!
Wreszcie dzieci niecierpliwie,
patrząc, myślą ciut lękliwie:
- Czy Mikołaj listy czytał
z prezentami będzie witał?
Aż tu przybył z workiem wielkim,
nie dał zwieźć się minkom wszelkim,
sam wypatrzył dzieci grzeczne,
chcąc nagrodzić je koniecznie.
Łobuziakom palcem groził,
lecz im rózgą nie przyłożył.
Obiecali wszak solennie,
że grzeczni będą codziennie.
Dzieci paczki otwierają,
szarpią, wstążki urywają,
niecierpliwość zwyciężyła,
wnętrze paczki odsłoniła.
Nie opowiem co w nich było,
czasu by nie wystarczyło.
Mikołaj zadowolony,
skłonił się, bo już spóźniony,
pędził do kolejnych dzieci,
na swych saniach wśród zamieci.

Zbliżają się Święta

Za chwilę na stole dania świąteczne i w kącie choinka,
pod nią prezenty odwieczne. W całym domu zapanuje moc radości,
może zapuka ktoś z nieoczekiwanych gości.
 
Jest taka Noc na którą czekamy,
za którą tęsknimy i nadzieję mamy,
że gdy zapadnie wieczór wyjątkowy,
przy wspólnym stole szczęśliwi i zdrowi,
łamiąc się opłatkiem życzenia się spełnią,
kiedy zabłyśnie gwiazdka swoją pełnią.
By w Nowym Roku, przy Bożej przychylności,
każdy dzień był świadkiem wzajemnej miłości.

Czas na zmiany

człowiek – to brzmi dumnie
a gdy będzie leżał w trumnie
to roboty go zastąpią
z intelektem – piękną gębą
a to ponoć już niedługo
posypią się wartką strugą
a ci co je konstruują
też na niebyt się szykują
to ma stać się – nie na niby
świat wypełnią androidy
rozumne – chociaż bez uczuć
dylemat do kosza wrzuć
empatia u ludzi znika
dziś częściej spotkasz cynika
bez przyjaźni bez czułości
dużo mięsa sztywne kości
może czas na takie zmiany
by ktoś inny dla odmiany
ten świat urządził od nowa
bo jak spróchniał – czas pochowć

Wielkie ZERO

zero nie kocha liczb innych
sam chce stać na piedestale
pęka z dumy przed lustrem
nowy cel stawia na szalę
bez doświadczenia bez wykształcenia
zmuszony innych wykorzystać
cwaniactwo jako cnotę docenia                                       
jedynie z nim na tak wiele go stać
nie czuje się zerem -  wszak ma talent
w sianiu nienawiści – wiele zyska
gdy mądrych skłóci i głupich zarazem
sprawi że dadzą sobie po pyskach
on zero – pozostanie nietknięty
i wciąż do innych nie czuje mięty

Książki