• wywiad udzielony dla Echa Miasta
  • wywiad udzielony dla Radia Łódź
  • Strona z książki \
  • Artykuł w \
  • Artykuł w \
  • Artykuł
  • Artykuł

Zdjęcie z galerii

10

Księga Gości


michalfub
Fajna strona, nawet cieka...

Anitacask
Ostanio dużo czytam blogó...

Sonia
" WIOSNA W...

Barbara
Uleńko, musiało upłynąć ...

Jadwiga
i love your blog, very ve...

Odwiedzający

Aktualnie online: 1
Dzisiaj: 9
W sumie: 42645

Zaproszenie na Poranek literacki

Filia nr 5 Miejskiej Biblioteki Publicznej  Łódź – Polesie ul. Wileńska 59

Zaprasza w dniu 31 stycznia 2017 r. (wtorek) o godz. 11. 00 na Poranek literacki pt. “Każdemu wolno kochać”, z udziałem Urszuli Kowalskiej, Janusza Janysta, Witolda Smętkiewicza i Jerzego Warszewskiego. W programie fraszki i limeryki miłosne opatrzone muzyką.

Biblioteka z Kotem mieści się na piętrze pawilonu przy ul. Wileńskiej. Większe ulice, z których można dojechać do placówki, to ulice: Retkińska i Bandurskiego

Maria Czubaszek – wspomnienia

Kiedy ktoś umiera zaczynamy wspominać chwile z nim spędzone i przypominać sobie najdrobniejsze szczegóły. Tak jest i tym razem. Wspomnienia dotyczą osoby, którą wcześniej znałam jedynie z ekranu.
W 2002 roku, miałam niezwykłą przyjemność poznania Pani Marii Czubaszek, podczas spotkania w Klubie Nauczyciela, gdzie mój bank miał również swój udział. Po uroczystości dłuższą chwilę spędziłam na rozmowie ze znakomitym gościem. Dzisiaj nie pamiętam już o czym rozmawiałyśmy, ale wiem, że poczułyśmy do siebie niezwykłą sympatię. Być może moje imię Urszula, miało na to wpływ, gdyż tak na imię miała Jej mama.
Wzajemna życzliwość zaowocowała wkrótce zaproszeniem do Warszawy. Pojechałam razem z mężem. Postanowił zawieść mnie samochodem a przy okazji, kiedy ja będę delektować się rozmową z Panią Marią, chciał obejrzeć, co nowego w stolicy. Z właściwą sobie dyskrecją, nie chciał przeszkadzać.
Kiedy zadzwoniłam bramofonem, Pani Maria poprosiła, abym zaczekała chwilę, bo zaraz do mnie zejdzie. To było na Osiedlu Mokotów w kompleksie ogrodzonych bloków, gdzie po chwili wyszła z drzwi jednego z nich, znajoma mi postać.
- Pani Uleńko przepraszam, ale pójdziemy sobie do pobliskiej kawiarni, bo Karolak wrócił późno i jeszcze śpi, nie będziemy mu przeszkadzać – rzekła porozumiewawczo.
- Oczywiście z przyjemnością, tylko przekażę mężowi, gdzie będziemy – poprosiłam.
- To jest pani z mężem? – spytała zaskoczona i natychmiast podeszła ze mną do samochodu, by zaprosić męża. Takiej osobie się nie odmawia i chociaż mąż był nieco skrępowany, to nie oponował.
Kawiarnia była blisko i to w niej zaszyliśmy się na kilka godzin, nie rejestrując upływu czasu.
Rozmowa potoczyła się tak, jakbyśmy znali się od dawna i mąż także, ku mojemu zaskoczeniu,  aktywnie i z dużym poczuciem humoru w niej uczestniczył.
Później przez długi czas utrzymywałyśmy kontakt telefoniczny.
Pani Maria często prosiła mnie o opinię w drobnych sprawach bankowych. Tak drobnych, że z pewną nadzieją pomyślałam, że to jest jedynie cudowny pretekst, bo najzwyczajniej lubi ze mną rozmawiać.
Ja nigdy nie miałam odwagi sama zadzwonić, bo wiedziałam, jak bardzo  jest zajęta.
Dzisiaj znalazłam pocztówkę od Pani Marii i wróciły wspomnienia.

Maria Czubaszek

Wywiad

Kolejny już raz zostałam zaproszona przez pisarkę, redaktorkę TV Ret-Sat do studia, tym razem w celu porozmawiania o moim jubileuszu trzydziestolecia pracy twórczej. Pięknie to brzmi i przyznaję, że organizator uroczystości – Wojewódzka Biblioteka Publiczna im. Marszałka Józefa Piłsudskiego w Łodzi, spowodowała, że zaczęłam wyciągać z zakamarków różne listy, artykuły, dyplomy, potwierdzające to, co robiłam przez te lata w zakresie kultury. A byłam w tym czasie również  zapracowanym, odpowiedzialnym pracownikiem banku. W rozmowie z Moniką Sawicką wspominam zaledwie cząstkę. Ale sama jestem zaskoczona, że o tak wielu sprawach poprostu zapomniałam. Jednak ze wzruszeniem odkryłam ludzi, którzy pamiętają i ta ich pamięć jest dla mnie największą radością i potwierdzeniem, że warto było. Zapraszam: 

http://www.otvm-retsat1.pl/?m=&p=8&f=877

Wspomnienia

Święta, to czas spotkań rodzinnych, czas wspomnień, także tych z dzieciństwa. Cieszy nas, kiedy są z nami bliscy, którzy je pamiętają.Postanowiłam je zapisać dość nietypowo , jak na moją dotychczasową twórczość: 
Stare Polesie
mkną obrazy w niewinnym spojrzeniu
do granicy zezwolenia
w przyjaznej kamienicy
na wyciągnięcie dłoni
krawcowa szewc
zapachy
wierni i niewierni zgodnie
raz wchodzą  raz wychodzą z wielu drzwi
małych odkrywców wszystko zachwyca
klej – ścinki – konfitury
trzepak słucha tajemnic
pluskwy powyłaziły
gryzą
wysoko z komórki
dorośli wynoszą węgiel
dzieci boją się  myszy
na podwórku otwarte drzwi pilnej potrzeby
pijany rzuca przekleństwa
strach pozostaje
kilka ulic dalej łaźnia
ciepło przyjemnie…
obco
do kuchni wchodzi cyganka
prosi
dziecko szuka bułki
garnek z jedzeniem znika
dziecko zapamięta

Święta niosą nadzieję

Jest taka Noc na którą czekamy,
za którą tęsknimy i nadzieję mamy,
że gdy zapadnie wieczór wyjątkowy,
przy wspólnym stole szczęśliwi i zdrowi,
łamiąc się opłatkiem życzenia przekażemy,
by w Nowym Roku, to czego tak pragniemy,
przy naszym wysiłku i Bożej przychylności,
spełniło się i było pełne miłości.

Wiersz o Łodzi

Niebawem zakończą się moje prace nad tomikiem z wierszami o Łodzi. 15 wierszy z tomiku, jest lub za chwilę będzie tekstami piosenek.Trzy piosenki  zajęły pierwsze miejsca w konkursie "Łódzkie skrzydła".Moja miłość do miasta sprawia, ze wciąż o nim piszę i chcę tą miłością zarażać innych. 

Radośnieje Łódź

Powiedz jacy są łodzianie?
Zadaj sobie to pytanie.
Chętnie zrobisz coś społecznie,
czy tylko narzekasz wiecznie?
Bo gdy spojrzysz z perspektywy,
to zobaczysz boom prawdziwy.
Remontuje się ulice,
skwery parki i dzielnice.
Wszędzie widać kwiaty, ławki,
Podwórce – miejsca na kawki.
OFF Piotrkowska to majstersztyk,
o niej jest niejeden wierszyk.
Jak wsiądziesz sobie do rikszy,
obraz  zacznie ci być bliższy.
Ulicami mkną rowery,
zmieniły łodzian maniery.
Status miasta się podnosi,
co rusz ktoś patenty zgłosi.
Rynek Stary też ożywa,
gdy wiatr wstążkami powiewa.
Poprawiają się nastroje,
autostrada jest i kolej.
O łodzianach coraz głośniej,
wierzę, że będzie radośniej.

Co by było, gdyby…

Nocodzień

W życiu nastał nocodzień.
Nie ma nocy, przepadł sen.
Sądząc, że to zwidy jakieś,
na wypadek zmawiam pacierz.
Co było kiedyś marzeniem,
wieczna światłość z krótkim śnieniem,
bo zajęcia nieskończone,
bo z emocji cała płonę,
Byłam skłonna magii użyć,
żeby tylko dzień wydłużyć.
Nagle czasu skądś przybyło
i z początku było miło.
Ale później przyszła nuda,
czytać dłużej się nie uda,
bo się oczy buntowały,
myśli w głowie wirowały.
Gasł entuzjazm dawnych chęci                        
i rosły luki w pamięci.
Kiedy człowiek jest już stary,
noc przynosi cenne dary.                
Sceny tkane z codzienności,
spektakle wieloznaczności.
Śniąc je budzisz się niechętnie,
aż tu nagle ktoś tak skrzętnie,                                     
ściął z życia spoczynek cały!
Nastał dzień, po wieki trwały!

J.I Sztaudynger w Przedsionku Literackim

Wczoraj w Przedsionku Literackim miałam przyjemność posłuchać wierszy i fraszek Jana Izydora Sztaudyngera w znakomitym wykonaniu Dymitra Hołówko i Włodzimierza Galickiego.Czytanie wierszy wzbogacała muzyka w wykonaniu Artura Modrzejewskiego.

Bardzo bliski był mi również cytat z wiersza autora:

"Nad znikomością i szaleństwem Spraw ludzkich zamyślony Kamyki zbieram małe O kształtach niewyśnionych…"

A kiedy głos zabrał gość honorowy, syn autora – prof. dr hab. Jan Jacek Sztaudynger, prof. zw. UŁ i opowiadał o swoim ojcu jednoznacznie stwierdzając, że zawsze czuł się łodzianinem, chociaż jak wiadomo mieszkał w wielu polskich miastach i opisywał je w swojej twórczości – to dla mnie już nic więcej nie trzeba było…. 

„…Więc kocham twą "urodę złą", Jak matkę niedobrą – dziecię, Kocham twych ulic szarzyznę mdłą, Najdroższe miasto na świecie!…”

Jan Sztaudynger

30 lat na stronach BIBiK

Takie podsumowanie 30 lat nie jest łatwe. Pytanie co wybrać, o czym napisać? Może się okaże, że dobrze wybrałam na dzisiaj, a resztę mogę przecież opisać następnym razem. Mój biogram z dużym zaangażowaniem przygotowała Wojewódzka Biblioteka Publiczna w Łodzi: http://www.wbp.lodz.pl/pliki/bibik/bibik_162/bibik_162.pdf

I jeszcze kilka zdjęć ze spotkania:

dscf8461img_6975dscf8444img_6961

Niezapomniany wieczór

"Pani Urszulo, pragnę z serca podziękować za piękne i wzruszające chwile, jakie dane mi było przeżyć wczoraj, gdy słuchałem Pani wierszy w tak pięknym wykonaniu. Takie spotkania jak wczorajsze wlewają do duszy wiele dobrego i pozytywnie nastrajają do życia i do innych ludzi. Gratuluję tego wielkiego uznania, z jakim spotyka się  poezja oraz cała działalność i to wszystko, co Pani robi i czym emanuje cała Pani osobowość. Życzę nowych wspaniałych natchnień poetyckich i sił do dalszej tak społecznie pożytecznej działalności.                           Stanisław Sadowski "

Pan Profesor zawsze życzliwie odnosił się do mojej twórczości i przyznaję, czekałam z niecierpliwością na Jego opinię o wieczorze. A tych słów i gestów było ogromnie dużo. Nie spodziewałam się tylu gości i tego zachwytu, jaki wyrażali, ściskając mnie z całej siły. A później telefony od tych, co popędzili na kolejne w tym dniu wydarzenia i nie czekali już w długiej kolejce do złożenia życzeń.

To ogromna radość, że wszystko się udało. A przyznaję nie spałam w nocy, tylko mówiłam i mówiłam. Kiedy prowadzący spotkanie – Janusz Janyst, zapytał mnie o działania na rzecz kultury sprzed 30 laty, to chciałam nawet zażartować: -„ Ja już opowiadałam o nich całą noc i nie mam nic więcej do powiedzenia”. Wspomnień jednak było sporo i nawet bałam się czy nie zanudzam, ale jak się okazało, goście mieli ochotę dalej słuchać. Bo oto:

"Urszulko to był niezapomniany wieczór! Wieczór pełen Twojej poezji i pełen wzruszeń! Tak skromnie powiedziałaś o swojej współpracy z Teatrem Nowym. A to dzięki Tobie właśnie, odbyła się prapremiera sztuki "Giewont" Jacka Chmielnika i w jego reżyserii. Bank BPH, za Twoim pośrednictwem oczywiście, był sponsorem tej sztuki. Gdyby żył Jacek Chmielnik, to zapewne podziękował by Ci słowami ze swojej sztuki. Tobie należą się podziękowania za "radość tworzenia" , bo bez Twojego wspaniałego mecenatu nie byłoby to możliwe. Cenił Cię i szanował za Twoje wsparcie dla Teatru Nowego. Dziękuję w imieniu swoim i Jacka.                    Anna Balcerzak"

Tych nieopowiedzianych obrazów było więcej, ale wieczór wówczas musiałby trwać o wiele, wiele dłużej. Może będzie jeszcze okazja o nich porozmawiać. Jak chociażby o mojej niezwykłej znajomości z Marią Czubaszek…..

Książki