• wywiad udzielony dla Echa Miasta
  • wywiad udzielony dla Radia Łódź
  • Strona z książki \
  • Artykuł w \
  • Artykuł w \
  • Artykuł
  • Artykuł

Zdjęcie z galerii

4

Księga Gości


michalfub
Fajna strona, nawet cieka...

Anitacask
Ostanio dużo czytam blogó...

Sonia
" WIOSNA W...

Barbara
Uleńko, musiało upłynąć ...

Jadwiga
i love your blog, very ve...

Odwiedzający

Aktualnie online: 1
Dzisiaj: 50
W sumie: 162128

Tagi

Pogodne myśli

Kiedy widzisz podwójnie.
Głowa boli – coś bujnie.
Kiedy trzymasz się ściany,
choć nie jesteś pijany.
Kiedy wszystkie doktory,
grzebią, gdzie jesteś chory?
Zdaj się na intuicję,
ciała sygnalizację.
Ono tobie podpowie,
jak masz zadbać o zdrowie.
Gdy z radością rozmyślasz,
szybciej z chorobą wygrasz.
I żyć będziesz w najlepsze,
wierząc w zdrowe powietrze.

Nie słyszę co szepczesz

Wyrok już zapadł, przyjmuję z pokorą
Nie czuję winy, kary nie pojmuję
A póki gniew we mnie nie obudzony
To w białym obłoku ciszę maluję
 
Słowa zmieniają się w liście szepczące
Co snują opowieść na życia drodze
Miłość poskramiam, aby nie cierpiała
A złudnym marzeniom poskracam wodze
 
Może jeszcze kiedyś zamarzyć zechcę
Powróci nadzieja, co nie wygasła
Bo uwierzyła w siłę swojej mocy
I do działania mnie z kolan podniosła
 

Oczekiwanie

Minuty ciążyły jak kamień.
Głowa ciążyła jak kamień.
Gdyby ręce nie drżały i serce nie biło,
Cała byłabym jak kamień.
 
Czy chcę wiedzieć co mnie boli?
Odpowiedzi jest tysiące.
Każda minuta do woli,
Wnosi wieści, tak rażące!
 
I tą myśl,
-Zaraz, zaraz……na co czekam?

Rozkołysanie

Idę
brzegiem morza
w pozłocie słońca
odbitym w lustrze wody
wśród wyciszonych fal
idę
zanurzam dłonie w ciepłym piasku
kuszona obrazem
krzykiem mew
idę
niebo gaśnie leniwie
usypiam na piasku
pełna poszumu morskiej symfonii

Wolność

opleciona dzikim winem
w ciasnych pędach, jak w obręczy
zniewolona, wycieńczona
nie pamięta już kim była
nie pamięta czyja wina…
nowe pędy w niej się plotą
i wnikają coraz głębiej
gdy straciła już nadzieję
czuje wiatr…
i coś się dzieje
w sile nagłej
pędy zrywa
deszcz ich spada…
gdy je depcze
jeszcze żywe
jeszcze wściekłe
a w nich ona
jak nie ona
wyzwolona
widzi tęczę
czy kiedyś przypomni sobie
jak na wolności ma żyć
jak odzyskana smakuje
jaki sens ma – a nie kicz

Przyszła jesień

Jesienne motyle
 
Gdy idę alejami miękkimi
od liści które wokół się ścielą
z odcieniami barw rudozłotymi
jak jesienny powłóczysty welon
widzę witraż utkany z bursztynów
grą świateł zdobi nawę kościoła
tak przyroda czaruje przechodniów
by na pokaz jesienny ich zwołać
i układa kobierce na ziemi
zdobne w liście – jesienne motyle
i zachwyca widownię nimi
dumna że ma kolorów aż tyle

Po wakacjach

Biegnie czas. Już po wakacjach.
Cichnie zgiełk na różnych stacjach,
Lecz odżyje, w murach szkolnych.
Będziesz tęsknił do dni wolnych.
 
Dziś posmutniał nawet Michał,
I przed blokiem, smętnie wzdychał:
- Szkoda, że musiałem wracać,
Mogłem z psem po plaży latać.
 
Asia z dumą zaś stwierdziła:
- Ja się pływać nauczyłam!
Wiki szepcze rozmarzona:
- Prawie wszystko wiem o koniach!
 
Po wakacjach wrażeń moc,
Dzieci mówią dzień i noc!
O spełnionych swych marzeniach,
O przyjaźniach, zaproszeniach.
 
Miasto nasze zachwalałeś,
O zabytkach pamiętałeś?
Może ktoś zawita w Łodzi?
Wyślij kartkę, nie zaszkodzi.
 
Wspomnień w głowie masz tysiące,
Nie pomieściłbyś ich w książce.
Znajomi o nie pytają,
Plany na rok przyszły mają.
 
Bo czas biegnie, jak szalony,
Nim spostrzeżesz się zdziwiony,
Lato w okno twe zapuka,
Znów wakacje – w kąt nauka!

Przemyślenia

Raz moc jest we mnie raz zwątpienie
Ratunkiem pasja jest i cisza
Lecz samotności też nie cenię
Kiedy zbyt długo mnie otacza
Jeszcze niedawno pośród grona
Wiodłam rozmowy nieprzerwane
Dziś przed ekranem roztrzęsiona
Wciąż słyszę prawdy wydumane
Czy kłamstwa już stały się normą
A twarze kłamców chcą w nich błyszczeć
Kiedy bez cienia wstydu karmią
Tych naiwnych co chcą je słyszeć
We mnie dziś budzi się zwątpienie
Co zasnąć mi wciąż nie pozwala
A z niemocy wzrasta cierpienie
I z nim rodzi się burzy fala

Niepewność

Dopada  znienacka
Złość jak silna fala
Bezdusznie oblewa
I tkliwość wypala
 
Bo co można zrobić
Skutecznym fortelem
By zmienić nikczemność
Dobroci być sterem
 
Jaka jest przyczyna
Tak dziś widocznego
Podłości obrazu
Rozpowszechnianego
 
Gdy przyszłość przeraża
Czy coś w ludziach zmienia
Czy będą wciąż twardsze
Ich serca z kamienia
 

Koleje życia

Czas tak szybko nam płynie         
W nim doświadczeń bez liku
Małe dziecko w rodzinie
Liczne pasje w koszyku
 
I kolejne dekady
I kolejne marzenia
O spełnienie ich swady
Bo nie każdy docenia
 
Lecz kiedy z uporem
Zamierza się je zdobyć
To wytrwale z wysiłkiem
Wystarczy naprzód kroczyć
 
W otoczeniu być wzorem
Lecz nie przez pouczanie
Jakim ma być kolorem
Lecz konkretnym działaniem
 
A w nim ważna uczciwość
Której dobro pokaże
Jak obciąża nas chciwość
I tą wiedzę masz w darze
 
Świadcząc dobro Pro Bono
Wiedz że ono powraca
Przyjaciół liczne grono
Oddaniem je spłaca
 

Książki