• wywiad udzielony dla Echa Miasta
  • wywiad udzielony dla Radia Łódź
  • Strona z książki \
  • Artykuł w \
  • Artykuł w \
  • Artykuł
  • Artykuł

Zdjęcie z galerii

3

Księga Gości


michalfub
Fajna strona, nawet cieka...

Anitacask
Ostanio dużo czytam blogó...

Sonia
" WIOSNA W...

Barbara
Uleńko, musiało upłynąć ...

Jadwiga
i love your blog, very ve...

Odwiedzający

Aktualnie online: 1
Dzisiaj: 4
W sumie: 109550

Tagi

Wieczne dziecko

Naiwność dziecka                                                                  
 
nie rozumiem dlaczego
nie pojmuję przyczyny
świat zmienia się na gorsze
kogo za to obwinić
ktoś rzekł – ty jak dzieciak
zła doświadczasz – i marzysz
że dobro powraca
wiedz że – nie raz się sparzysz
trzeba myśleć rozsądnie
aby nie być skrzywdzonym
świat wypełnia egoizm
wszystko wydrze pokornym
dając – dzielisz się mocą
nie dbasz o to że płacisz
swą empatię rozsiewasz
uczciwością wciąż służysz
jest w tobie wieczne dziecko
nie wyrośniesz już z niego
lecz miej wokół przyjaciół
by nie zginąć kolego
 
 
 

Bóg Mordu

Recenzja
 
Bóg Mordu – Teatr Muzyczny
Tu z komentarzem krytycznym
Pospolite sceny z domów
Moc niewygórowanych słów
Z mottem niezauważalnym
Ze scenariuszem banalnym
Aktor mówi odwrócony
A widz jest tym poruszony
Że nie słyszy co on mówi
W kłótliwym dialogu gubi
Bohaterka to raz rzyga
To torbą po głowie śmiga
Zamieszanie w jednej scenie
Ma bez sensu przedstawienie
Koszt biletu jest niemały
Epitety się sypały
Wcześniej czytane opinie
To obraz – nie ten na scenie
A zawarta w wierszu drwina
Nie jedną wypowiedź spina

Stare Polesie

mkną obrazy w niewinnym spojrzeniu
do granicy zezwolenia
w przyjaznej kamienicy
na wyciągnięcie dłoni
krawcowa szewc
zapachy
wierni i niewierni zgodnie
raz wchodzą  raz wychodzą z wielu drzwi
małych odkrywców wszystko zachwyca
klej- ścinki – konfitury
trzepak słucha tajemnic
pluskwy powyłaziły
gryzą
wysoko z komórki
dorośli wynoszą węgiel
dzieci boją się  myszy
na podwórku otwarte drzwi pilnej potrzeby
pijany rzuca przekleństwa
strach pozostaje
kilka ulic dalej łaźnia
ciepło przyjemnie
obco
do kuchni wchodzi cyganka
prosi
dziecko szuka bułki
garnek z jedzeniem znika
dziecko zapamięta
 

 

Wszystkich Świętych

Stary Cmentarz na Ogrodowej
 
Wśród drzew szerokie aleje,
stare kamienne nagrobki,
i kwiatów pełne wazony,
i ból wciąż nieutulony.
 
W ziemi leży nieme ciało,
po nim dla nas pozostało,
wiele fabryk, ulic, placów,
zwykłych domów i pałaców.
 
Groby Heizlów i Scheiblerów,
Grohmanów i Kunitzerów,
stoją na dziejowej warcie.
To świadkowie, co uparcie
mówią, jak to nacji wiele,
brało udział w łódzkim dziele.
 
W ciszy leżą tu artyści,
jak Strzemiński, Wiłkomirski,
naukowcy, społecznicy
i lekarze i prawnicy,
dziennikarze i belfrowie.
Szum drzew o nich ci opowie.
 
Tu historia tkwi w kamieniu,
pochyl głowę w jego cieniu.

Zdrowie człowieka

spotkania, spotkania – było ich tak wiele
lecz tym naukowym -  dzisiaj się podzielę
dla mnie to niezwykłe – nowe doświadczenie
było wyzwaniem – a to zawsze jest w cenie
 

Skrzydła Motyla

Znalazłam wierszyk dla dzieci, który napisałam 13 lat temu. Myślę , że jest wciąż aktualny, także z przesłaniem nie tylko do dzieci: 
 
Motylem chciała być  
Muszka przebrana za motyla,
tęczowe skrzydełka rozchyla,
widzi w wodzie swoje odbicie,
o takim dawno marzy skrycie:
„Zatrzymam tęczowe skrzydełka,
bezbarwne schowam do pudełka.”
W nowym ubraniu pyta wesoło:
„ Co o mnie teraz – powiesz Pszczoło? ”
Pszczoła – z niesmakiem się skrzywiła,
Osa – z wrażenia przewróciła,
Mucha – litościwie bzyczała,
żadna,  jej pochwalić, nie chciała.
To Motylem się zachwycały
i głośno o nim, tak bzyczały:
„Motyl to król – nie owad lichy,
kwiaty przed nim chylą kielichy,
skrzydła jego, łuskami kryte,
skrzą w słońcu, jak ze srebra szyte.
Motyl to sama skromność i wdzięk,
a Muszkom skromności brak – w tym sęk. 
By zdobyć owadów uznanie,
nie wystarczy piękne przebranie.
Jeszcze wiele pracy przed tobą,
byś ogrodów była ozdobą.
Trzeba, jak w tańcu się poruszać.
W rozmowie innych nie zagłuszać.
Być pożytecznym – nieprzerwanie
i za wadę mieć – udawanie.
Ty w próżności – przebrałaś miarę,
wyśmiana zostałaś – za karę!”

Idzie jesień

Jesienne motyle
Gdy idę alejami miękkimi
od liści, które wokół się ścielą,
z odcieniami barw rudozłotymi,
jak jesienny, powłóczysty welon.
Widzę witraż utkany z bursztynów,
grą świateł zdobi nawę kościoła,
tak przyroda czaruje przechodniów,
by na pokaz jesienny ich zwołać.
I układa kobierce na ziemi,
zdobne w liście – jesienne motyle,
i zachwyca widownię nimi,
dumna, że ma kolorów, aż tyle.

Złapać oddech

Skrzydła
zamęt niszczy
umysł – ciało – duszę
świat ubożeje
człowiek się zatraca
zawłaszcza go złość
chce ją pokonać
odzyskać skrzydła
wznieść się
i złapać oddech

Reminiscencje z wakacji

Impulsy
 
nad  brzegiem morza
fale wymywają  piasek spod stóp
chłodzą ciało
powoli zagarnia je woda  
zaczyna płynąć coraz dalej
cichną odgłosy
tylko krzyk mew ostrzega
przed deszczem
napływają marsowe chmury
niebo zatraca błękit
obraz stał się smutniejszy
deszcz zmywa sól z ciała
wygrzane słońcem kamyki
nabierają znów blasku
ich piękno przyciąga wzrok
uśmiech powraca

Jeden uśmiech

usłyszała śpiew ptaków
rozjaśniona uśmiechem
zagubiona kobieta
zapomniała już
jak wiele znaczy
był czarodziejem
dawał ukojenie
przybliżał świat
z powiewem wiatru
poczuła zapach przyrody
otworzył wrota do wspomnień
obronią przed smutkiem
kiedy przyjdzie cień

Książki