• wywiad udzielony dla Echa Miasta
  • wywiad udzielony dla Radia Łódź
  • Strona z książki \
  • Artykuł w \
  • Artykuł w \
  • Artykuł
  • Artykuł

Zdjęcie z galerii

21

Księga Gości


michalfub
Fajna strona, nawet cieka...

Anitacask
Ostanio dużo czytam blogó...

Sonia
" WIOSNA W...

Barbara
Uleńko, musiało upłynąć ...

Jadwiga
i love your blog, very ve...

Odwiedzający

Aktualnie online: 1
Dzisiaj: 232
W sumie: 302271

Tagi

Puszcza

Tysiące drzew
Setki uschniętych
Rysowane w pionie sięgają nieba
Jakiego wsparcia im potrzeba
Mrok daje osłonę
Mech otula
W koronie ptaki wiją gniazda
U podnóża mrówki pracują
Różnorodne owady pasożytują
Wilk szuka ofiary
Lis kitą zmiata pył ziemi
Wszystko współgra w poszumie
Dźwięków muzyki
Przyszedł człowiek
Narobił hałasu
Ściął drzewa
Leżą teraz pokotem
Grając w dramacie puszczy

Oblicza pocałunku

Gdy całujesz mnie w policzek,
czuję się, jak dziecko małe.
A natchnione wspomnieniami,
budzą się marzenia śmiałe.
 
W trudnych czasach dorastałam,
całus bliskich pocieszeniem,
on wyznaczał miłość, przyjaźń,
dawał to, co zwą spełnieniem.
 
Takim, co wyśniłam sobie,
pełnym lirycznej muzyki,
kiedy snułam alejami,
i śpiewałam Eurydyki.
 
A gdy już spotkałam ciebie,
w pocałunkach odpływałam.
Marzenia siłę mi dały
i niczego się nie bałam.
 
Całus słodkie ma zadanie,
czy w policzek, czy też w usta,
bywa motylim muśnięciem,
chyba, że to droga pusta.
 
Czy gdy już się starzejemy,
pozbawiamy go uroku?
Czy wciąż zależy od tego,
kto stoi przy naszym boku?

Duchowe zubożenie

Kłamstwa tworzysz z okruchów prawdy.
Manipulujesz przekształcając.
Tak oszukujesz nieuważnych.
Przyjmują wszystko – okruch mając.
Ludzie kłamiąc, po co to robią?
Chcąc posiąść władzę nad innymi?
 W długim czasie to się nie uda.
Ktoś sprytniejszy będzie nad nimi.
Dziś pytam czy to zbyt naiwne,
wierzyć, że jeszcze jest uczciwość?
Ta wiara chroni od przygnębienia.
Drążącej myśli, czym jest sprawiedliwość?

Osamotnienie i Odczuwanie

Osamotnienie

Znamieniem rozdarcia,
niszczysz i zniewalasz,
bez mocy wsparcia,
smutek wyzwalasz.
Z winy, czy bez winy,
sens życia odbierasz,
bezlitośnie i szybko,
ślad na ziemi zacierasz.
To potyczka z losem,
wyzwoleniem bywa,
szuka trop za tropem,
siłę pasji odkrywa.
 
Odczuwanie
Jak opisać ból,
rozczarowanie?
Jak zachować radość,
jak sprawić, by inni ją czuli?
Można jedynie zbliżyć się,
ująć w otwartym obrazie.
Czy jednak pewnym będziesz,
że czujecie to samo?

Oblicza wspomnień

Kiedy ją pierwszy raz zobaczyłam,
czaru i ciepła nie pomniejszył czas.
Choć gdzieś, jak kreślony dłutem ostrym,
widoczny w oczach promyk, z wolna gasł.
 
Spotkałam ją raz drugi i trzeci,
oczy straciły zdolność widzenia.
Mrok je osaczył, jak w gęstej sieci,
nic już nie było do ocalenia.
 
W mroku szukała jasnych dźwięków,
serce jej pełne wrażliwości,
odżywało ze wspomnieniami.
Stały się źródłem nowych wartości. 
 
Widziała piękno wspaniałych ludzi,
których poznała, wśród których żyła.
Ich dobro koiło ludzkie dusze,
wartość w sobie miała, każda chwila.
 
Gdy z wiekiem poczuła się samotna,
nie miała wokół ludzi, których znała.
Tylko wspomnienia budziły myśli,
dzięki nim swój smutek pochowała.

Niepewność

Co niewypowiedziane, czytam w spojrzeniach.
Choć krótkie, zbyt nieśmiałe,
innych dla mnie nie ma
To wszystko co myślisz, obcy wiedzą więcej.
Przed nimi się nie zasłaniasz,
ja z gestów rozpoznaję cię.
Czasem więcej mówi twarz.
Ty wrażliwość, wiem – że masz.
I mniej ważna tutaj mowa,
choć chciałabym ich ciut więcej,
to szukam znaków, które zachowam.
Lata lecą ludzi coraz mniej,
a wokół gęstnieje przestrzeń.

Upływ czasu

Biegnij sobie ty głuptasie,
myślisz, że się liczysz czasie?
U mnie nie masz już tej miary,
tak, jak kiedyś, nie do wiary,
że już dzisiaj – nieodmiennie,
to co lubię – mam codziennie.
Chociaż wpadki też zaliczam,
kocham świat a ludzi pytam,
czy ich zbytnio nie zanudzam,
gdy o cudzie życia gadam?
Myślę w dzień i marzę w nocy,
o swych pasjach i niemocy.
A kiedy się rankiem budzę,
mam cel nowy, znów się trudzę.
Wzbogacają te wyzwania,
gdy są bez – oczekiwania.

Jaki człowiek taki świat

Słowo człowiek – brzmiało dumnie,
dziś nazwane jest zbyt szumnie.
Jego obraz coraz gorszy, 
w nim zły instynkt się panoszy.
Moc zawiści i oszustwa,
plotek i pomówień mnóstwa,
ten brak dobra w społeczności
i zanikanie godności.
Wielu jest dzisiaj symbolem,
tego co nazwiemy dołem.
Za pieniądze zrobią wszystko. 
Nawet gdy upadną nisko.
Ważni ci co wciąż im dają.
Za nic autorytet mają.
Stanowiska i pieniądze,
niepohamowane żądze,
to nie nowość, lecz w tej skali,
świat pomału się zawali.
Brak szacunku dla innego,
to dziś stan bytu ziemskiego.

Jak się niszczymy

Co dzisiaj zniszczy ludzkość?
Nienawiść, empatii brak.
Cofanie się w rozwoju?
Coś tu dzieje się – nie tak.
 
Kiedyś ćwiczenie mózgu,
pozwalało iść naprzód.
Wyręczył go Internet,
swoisty tragedii – wrzód.
 
Sztuczna inteligencja,
upraszcza mózg i sprawia,
że coś staje się prostsze,
bez wysiłku pojawia.
 
Nie jesteśmy mądrzejsi.
Choć często tak myślimy.
I ego nasze rośnie.
I bardzo się mylimy.
 
Jak planeta to zniesie?
Widzę znaki prorocze.
Czy ktoś się tym przejmuje?
Sam z myślami się droczę.
 

Pamięć

Idę Piotrkowską wśród starych kamienic,
wielkich symboli mych przodków, zwabionych
miasta rozwojem, gdzie drzwiami bez granic,
nacje wpuszczano, nie dzieląc wybranych.
Wspaniałe to dzieło Rembielińskiego.
Tkaczy tchnął wiarą, aby szli do Łodzi.
Trud wielu, Richtera czy Poznańskiego
sprawił, że przemysł potężny się zrodził.
Są Kindermanna, Schweikerta pałace,
Beczki Grohmana wśród cegieł czerwonych.
Wielkie majątki Scheiblera – połacie
hal włókienniczych dla miasta stworzonych.
Każda z tych nacji Łódź rozbudowała.
Cerkiew Newskiego, Fabrykę Meyera.
W Heinzla Pałacu ludność Łodzi chciała,
aby w nim władze radzili – co teraz?
Idę Piotrkowską wśród starych kamienic,
Wielkich symboli mych przodków, zwabionych
Miasta rozwojem, gdzie drzwiami bez granic
Nacje wpuszczano, nie dzieląc wybranych.
Pomniki Wielkich Łodzian na Piotrkowskiej,
to hołd złożony tym, co tu tworzyli.
Ta pamięć zawarta w postaci tak swojskiej,
zachęca przechodnia, by do nich się zbliżył.
To przy Ławeczce Tuwima przystają,
aby poecie nos potrzeć na „farta”,
to z jego wierszy Łódź odkrywają.
Pisał, że była to miłość uparta.
Z przemysłowcami pogwarzą przy stole,
o Łodzi, o tym, co można by zrobić?
Pałace, fabryki zmieniły role
i w nowej szacie będą miasto zdobić!
Reymont z kuferkiem na chwilę przysiada,
zerka na Ziemię… czyżby Obiecaną?
Wielce zdumiony nowe teksty składa,
widząc Łódź inną, jeszcze mu nieznaną.

Książki