• wywiad udzielony dla Echa Miasta
  • wywiad udzielony dla Radia Łódź
  • Strona z książki \
  • Artykuł w \
  • Artykuł w \
  • Artykuł
  • Artykuł

Zdjęcie z galerii

6

Księga Gości


michalfub
Fajna strona, nawet cieka...

Anitacask
Ostanio dużo czytam blogó...

Sonia
" WIOSNA W...

Barbara
Uleńko, musiało upłynąć ...

Jadwiga
i love your blog, very ve...

Odwiedzający

Aktualnie online: 1
Dzisiaj: 37
W sumie: 115114

Tagi

Archiwum autora: Urszula Kowalska

Zwiastun wiosny

Nasze bociany
 
bocian biały w lustrze wody
widzi swoiste ozdoby
dziób i nóżki ma czerwone
białe pióra poczernione
długie nogi – długa szyja
pięknie skrzydła swe rozwija
i z dumą wiosnę zwiastuje
na dachu gniazdo buduje
uszczęśliwia domownika
bo uwierzył że pech znika
w Polsce bocianów najwięcej
kochamy je najgoręcej
mówią bocian małomówny
kłapie dziobem w klekot równy
za to głośno piszczą dzieci
czasem jak koci miauk leci  
bocian dba o gniazdo własne
i powiększa – gdy za ciasne
nowe tworzy niedaleko
bo zna teren ten nad rzeką
można rzec się zaprzyjaźnia
i to cała o nim baśnia

Rysujemy literki

Abecadło z wyobraźnią 
 
znam literki z abecadła
żadna z głowy nie wypadła
bo te wszystkie co poznałem
w tym wierszyku opisałem:
A- w rozkroku ma nóżki
B- to dwa duże brzuszki
C – jak rogal lekko zgięty
D – to brzuszek mocno wzdęty
E – jak grzebień trzyzębny  
F – gdy dolny ząb zbędny
G – jak Ce z małą półeczką 
H – dwa patyki z kreseczką
I – to prościutki patyczek 
J – to jak zgrabny haczyczek   
K – jak ostre w bok ukłucie
L – to noga w cienkim bucie
Ł – skośną poprzeczkę ma
M – to jakby stożki dwa
N – kijek na trzy składamy 
O – piłeczka jaką znamy
P – do klusek jest czerpakiem
R – czerpak stanął okrakiem
S – jak wąż pięknie skręcony 
T – jak słupek ustawiony
U – skakanki jest obrazem
W – to dwie skakanki razem
Z – zygzakiem nazywamy
Ż – gdy w zet kropeczkę damy
 

coś o wirusie

W domu bezpiecznie
 
dzieci nie chcą w domu siedzieć
trzeba im coś opowiedzieć
o takim strasznym wirusie
co jak wyjdziesz zaraz złapie
wpadnie w nos łapie za rękę
i spowoduje udrękę
bo zarazisz mamę tatę
warto więc pomyśleć zatem
 czy nie lepiej zostać w domu
by nie zaszkodzić nikomu
na ekranie w komputerze
zobaczysz co w dobrej wierze
twoja pani wymyśliła
i cię mądrze zabawiła
codziennie masz coś nowego
do rozwiązania kolego
te zadania inne dzieci
także rozwiązują w sieci
wirus kiedyś nas opuści
a jak długo tu zagości
to tylko od nas zależy
kto jest mądry ten w to wierzy
on nie złowi grzeczne dzieci
w swoje arcygroźne sieci

Siedzieć w domu

siedzieć w domu się uczyłam
posłuszna nigdy nie byłam
lecz teraz gdy grozi wirus
po ulicach chodzi świrus
znalazłam rozrywkę sobie
czytam – coś na drutach robię
mogę także szyć maseczki
by zmniejszyć popyt na świeczki
bo jak wirus się rozniesie
prym ją na cmentarze wniesie
i ta myśl mnie edukuje
siedzę w domu i żartuję
by serce nie wyskoczyło
a w depresji tak by było

Co będzie potem

Koronawirus nas atakuje
kochając szczerze zwłaszcza sędziwych
młodzież się sprytnie ewakuuje
stojąc najdalej z ofiar możliwych
takich emocji jeszcze nie było
zamkniętych granic i braku spotkań
pustki na półkach zapasy w domach
i najsmutniejszych bo wiecznych rozstań
za co ta kara na ludzi spadła
za obojętność i brak empatii
za to że pieniądz dziś rządzi światem
a nikim stają się ludzie światli
nad dobrem nie ma dzisiaj pokłonu
ani w kościele ani też w domu
czy coś zmieni – jak spadnie korona
i do współistnienia nas przekona
*******
mówią że wojny ludzi zbliżają
wspólny wróg sprzyja pogodzeniu
a kiedy wroga nie dostrzegają
bo to jest – wirusa apogeum
i człowiek człowiekowi wciąż wilkiem
tylko najbliższa rodzina się liczy
a reszta – nadal jest zbędnym pyłkiem
pieniądz to priorytet – dla ludzkiej dziczy
 
Czy to nas zmieni
po latach ciszy nadeszła burza
na ziemię spadła niespodziewanie
ludzi przelękła w głąb kraju rusza
niszcząc powojenne pokolenie 
bez broni bez siły może dziś zabić
a robi to szybko i bezkarnie
uznała że nie będzie nam kadzić
po niej – nauczymy się żyć stadnie
dziś dla wspólnego dobra – siedź w domu
nie odkażaj się w parku na ławce
może ta groza dokona wyłomu
i zmądrzejemy – po sporej dawce

Jej obraz

Ona była głębsza silna
Raz dorosła raz niewinna
Chciało patrzeć się bez końca
Na te oceany słońca
Świeżość deszczu powiew wiatru
Obraz jej – jak ten z teatru
Siła w nim – czy pozowanie
Czy radość sprawia dawanie
Gdy wypływa z głębi serca
Taki splot z przesłania mędrca
O swym smutku snuć nie chciała
Dręczyć innych nie umiała
Kamień kochała namiętnie
Jego moc –  która nie pęknie
Ta co nie podda się trwodze
I nie wpłynie na cel w drodze
Ona w jej życiu się liczy
Ma wizerunek słodyczy

Przyjaciel

Mój przyjaciel koń  
Piękny arab śnił mi się nocami,
z długą szyją, długimi nogami.
Na kucyku młodszy brat cwałuje,
dla mnie siwka tata już szykuje!
Co zrobić, żeby zechciał mnie słuchać,
może szepnę mu zaklęcie do ucha
i na zawsze będziemy w przyjaźni,
jak to bywa w najpiękniejszej baśni.
I spełniło się moje marzenie,
dał mi znak swym radosnym rżeniem,
że mnie wybrał na przyjaciela,
teraz zawsze jest dla mnie niedziela.
Z nim się czuję bezpiecznie, gdy skaczę.
Kładzie łeb na ramieniu, gdy płaczę.
Moje kiepskie wyczuwa humory.
Za nim tęsknię, kiedy leżę chory.

Koleje losu

wspinasz się po stopniach życia
czy zatrzyma ich skrzypienie
siłą woli chcesz pokonać
to co rodzi przygnębienie
wchodziłeś tak pełen wiary
że wszystko się musi udać
nie sądziłeś że gwałtownie
będzie ono się nasilać
myśli staną się natrętne
ty starasz się stłumić szumy
rosną relacje zawiłe
rośnie twe poczucie dumy
nie chcesz poprosić o pomoc
nie chcesz być na czyjejś łasce
sam chcesz pokonać skrzypienie
gwoździem osadzonym w desce   

Skrzypiące stopnie

gdy pniesz się coraz wyżej
aby ważny cel zdobyć
po schodach z trudem kroczysz
chcąc tam wyżej się odrodzić
masz doświadczeń coraz więcej
nabywanych z każdym stopniem
aż drabina twa zaskrzypi
stając się życiowym ropniem
takim zmierzchem co wystudza
a nie twórczo cię nakręca
skrzypi jak w kolanie starość
i do wysiłku zniechęca
czasem masz stan załamania
trzeszczy samotnością w tłumie
i osobowość wycisza
a nie każdy znieść to umie
wchodząc w codzienność skrzypiącą
widzisz przeciwności losu
zaczynają w życiu ścigać
mocniej – na kolejnym stopniu

Trickster

Była brzydka lecz bogata
Chciała mieć młodego gacha
Lecz broń Boże nie trickstera
Co jak diabeł by nabierał
Jakieś drobne komplementy
Owszem – bo nikt nie jest święty
W lustrze kiedy twarz swą widzi
Wie że nie jedna z niej szydzi
Lecz stać ją na makijaże
Co najbrzydsze – to zamaże
Zjawi się kochanek świeży
I choć kłamie – to mu wierzy
Zwłaszcza gdy tak mówił gładko
- Cudne wnętrze masz Agatko
Będę sługą ci oddanym
Bądź mym skarbem ukochanym
Szybko stał się wiarygodny
Wszędzie dostęp miał swobodny
Rok w luksusie mu upłynął
A gdy sporą sumkę zwinął
Zachorował ciężko – niby
Poleciał na Karaiby
Bo tam szybko go wyleczą
Pod znanych fachowców pieczą
Wsparcie dała mu na drogę
Wciąż nie wierzy – że dał nogę

Książki