• wywiad udzielony dla Echa Miasta
  • wywiad udzielony dla Radia Łódź
  • Strona z książki \
  • Artykuł w \
  • Artykuł w \
  • Artykuł
  • Artykuł

Zdjęcie z galerii

11

Księga Gości


michalfub
Fajna strona, nawet cieka...

Anitacask
Ostanio dużo czytam blogó...

Sonia
" WIOSNA W...

Barbara
Uleńko, musiało upłynąć ...

Jadwiga
i love your blog, very ve...

Odwiedzający

Aktualnie online: 1
Dzisiaj: 83
W sumie: 94568

Tagi

Archiwum autora: Urszula Kowalska

Za krótką chwilę „Zimowe powroty”

Jeszcze nie opadły liście w ogrodzie,
nie pożegnała się róża,
a już zima bielą pokrywa,
z niebytu się wynurza.
Słońce nisko pochylone,
szron roziskrza na liściach,
obraz jesieni się rozmywa,
a blask oczy zaciska.
Zima w biel srebrzystą odziana,
rozgościła się wszędzie,
tkaczem cudnym się staje,
ze szronu dywan przędzie,
co jak zaczarowany znika,
kiedy dłonią go dotykasz.
Jakbyś miała moc niezwykłą,
dając magii krótką chwilę,
zima zmrozi krople z ręki,
wciąż znajdując na to siłę.

Silna kobieta

 
               Minęło już pięćdziesiąt lat od kiedy jej nie ma, ale jest w moich wspomnieniach. To, że była ze mną każdego dnia, zrodziło głęboką więź między nami Prowadziła ze mną rozmowy na ważne  tematy. Powtarzała często, że tytuły i pieniądze to rzecz nabyta, a kulturę osobistą, wynosi się z domu i jest bezcenna.
A kiedy zadawałam trudne pytania, opowiadała wątki ze swojego życia.
Pradziadkowie – Antonina i Michał Krzyżan w 1905 roku, mieli już troje dzieci. Pradziadek był aktywnym członkiem PPS. Kiedy zaczęły się strajki i aresztowania robotników, na jego oczach, zastrzelono najlepszego przyjaciela. W tym momencie wróciło wspomnienie z dzieciństwa, bo tak zginął jego ojciec, również aktywista. Teraz obawiał się, że może być następnym w kolejce, a jego rodzinę, podobnie jak innych – wysiedlą. W natłoku myśli, podjął dramatyczną decyzję i sam pozbawił się życia.
Prababcia nigdy nie poddała się. Podjęła pracę, aby utrzymać trójkę dzieci. Najmłodsze miało zaledwie kilka miesięcy. I wówczas zatrudnił ją Karol Scheibler, który po zakończeniu nauki w Szwajcarii, objął swoim zarządem fabrykę po zmarłym ojcu. Pracowała, jako cerowaczka na jedwabiu. Któregoś dnia pod okno przyszedł jej syn, wołając  rozpaczliwie, że siostry są głodne i nie wie co robić? Jego wołanie usłyszał fabrykant i kazał babci natychmiast przerwać pracę i nakarmić maluchy. Zapewniał, że nie potrąci jej z wynagrodzenia. Ta wspaniałomyślność miała ciąg dalszy, bo pozwolił babci, wychodzić, kiedy tylko będzie taka potrzeba. Babcia była pełna uznania dla gestu swojego pracodawcy i zawsze opowiadała o nim z niesłabnącym uznaniem.
W tym czasie następował powolny upadek wielu przedsiębiorstw. Robotnicy strajkowali, domagając się zmniejszenia czasu pracy do 10 godzin dziennie i poprawy warunków socjalnych. Babcia nigdy nie wyszła powtórnie za mąż. Przeżyła wojnę i wychowała swoje dzieci na porządnych ludzi. Była dyskretna, cicha i pełna wyrozumiałości. Dzisiaj nie wyobrażam sobie, tak zgodnego, wielopokoleniowego współistnienia. Młodzi nie chcą słuchać starszych, a starszym trudno przyjąć do wiadomości, że nie tylko czas galopuje.

Niepodległość

100- lecie  odzyskania niepodległości – to ważne polskie święto narodowe. Dzień 11 listopada ustanowiono świętem państwowym, dopiero w 1937 roku. W okresie okupacji i potem rządów komunistycznych w Polsce, obchody tego święta były zakazane. W roku 1989, ustawą Sejmu, zostało ono przywrócone i od tego roku Święto Niepodległości jest najważniejszym świętem państwowym a dzień 11 listopada jest dniem wolnym od pracy. W tym roku, nie tylko ten dzień.
Poniższy wiersz napisałam dla żołnierza, który urodził się już w niepodległej Polsce.  Zmarł mając ponad 90 lat.
 
Modlitwa żołnierza
 
Stary żołnierz mocny duchem, nie ciałem.
Dziś zmagań dawnych otacza go chwała.
Żal, że kiedyś tak bić się umiałem,
dziś mądra głowa z lat tych została.
Kiedy mi zegar jakoś szybciej tyka,
spisane zostać mogą tylko słowa,
w nich wszystko, co z pamięci umyka,
powróci z nutą wspomnień w rozmowach.
Dlatego dziękuję Ci mój Panie,
bo choć mi ciała nie uratujesz,
to wciąż czuję Twoje uważanie,
że nad starą głową się litujesz.
W kraju moim wszelka słabość gości.
Wolność – to dzisiaj pieniądz, zabawa.
I choć zmierzam ku ziemskiej nicości,
to dręczy mnie o przyszłość obawa.
Lepiej byłoby ująć mi rozumu,
bym nie musiał tak martwić się i smucić.
Jak przekazać to wszystko i komu?
Będą słuchać dzieci czy też wnuki?
A za mnie Tobie dziękuję Panie,
bo choć mi ciała nie uratujesz,
to masz jednak na mnie uważanie,
i nad starą głową się litujesz.
Poległ bohater, chyba bezpowrotnie,
co przykładem swym uczył – jak można żyć?
W kraju zostały rangi i stopnie
i hipokryzja, jak pajęcza nić.
Gdzie szukać tych, co chcą być – nie mieć.
Ich patriotyzm tam, gdzie jest mecz.
Wciąż bez godności służą, kto daje,
można rzec – urodzeni wasale.
Za me życie dziękuję Ci Panie,
świadomie szedłem przez trudne drogi,
teraz na innych miej uważanie,
obdarz mądrością, kto w nią ubogi.

Podziękowanie

Jak pisałam już wcześniej książka Łódzkie korzenie, którą napisałam w oparciu o pamiętnik Elżbiety Grenier, praprawnuczki I. Poznańskiego, mieszkającej w Paryżu, została przetłumaczona przez Bibliotekę Polską na j. francuski. Ostatnio poprosiłam E. Grenier o przesłanie egzemplarza także dla MMŁ, któremu wersję polską przekazałam zaraz po jej wydaniu. Była również możliwość jej zakupu w uruchomionym tam punkcie sprzedaży książek.
Dzisiaj otrzymałam list od Dyrektora Muzeum- Pani Barbary Kurowskiej z podziękowaniem:

. :001

Matka- jedno słowo, tak wiele znaczy

Matka
mówiąc o kobiecie niezwykłej
wichrem nie złamanej
laurem nie zepsutej
co zła doświadcza ubrana w ciszę
nie czeka wsparcia
w sobie ma siłę
fortunę składa z wartości najprostszych
o matce myślisz
bo jakiej innej istocie
te cechy wpiszesz
mówiąc o cnocie

Pamiętamy

Pamięć
życie ustało
zachowana fotografia
obraz wpisany w cmentarne aleje
kamień
ważnych dat dzieje
wspomnienia
raz światłem rozbłysną
raz pokryją się cieniem
zapowiedź spotkania
zgasną złudzenia
czas się zatrzyma
tam – kiedyś
do zobaczenia

Łódzki Szlak Bajkowy

Zapamiętajmy bohaterów Łódzkiego Szlaku Bajkowego, bo mogą zniknąć.

W Łodzi domy i pałace,
jeszcze dzisiaj też zobaczę,
Łódź bajkową, gdzie na ścieżkach, 
wielu bohaterów mieszka.
 
Obiecuję, daję słowo,
że przed ZOO będzie wesoło,
i Hawranek i Maurycy,
na świetną zabawę liczy.
 
Mały Pingwin Pik-Pok także,
z Wyspy Śnieżnych Burz – a jakże,
postanowił podróżować,
chcemy go uhonorować!
 
Miś Uszatek, choć był pierwszy,
nie podważa ciągu wierszy,
znamy go z klapniętym uszkiem,
i czytamy jednym duszkiem.
 
Zaczarowany Ołówek,
przy Traugutta zajął murek.
Plastuś piąty jest w kolejce,
stoi w parkowej alejce.
 
Ferdynand Wspaniały z szykiem,
udaje, że jest człowiekiem.
Kot Filemon z góry patrzy,
czy jest z nim też Bonifacy.
 
A wróbelek – Ćwirkiem zwany,
przed Palmiarnią oglądany.
Dalej, Bartek, Misia, Kuba,
w całym szlaku istne cuda!
 

Od kucyka do konika- pasja co nie znika

Wysiłkiem Joanny Paluszkiewicz została udostępniona on-line moja książeczka:-

" Od kucyka do konika" dostępna pod następującym linkiem:- 
https://issuu.com/wp662/docs/
ksi__eczka_od_kucyka_do_konika1-1_a805a35c3435c6

zapraszam dorosłych i dzieci do jej przeczytania.

Moje miasto Łódź

Moje miasto
rozdawałaś myśli
marzenia
chciałaś by je urzeczywistniano
dla miasta
jego chluby
hołd twórcom oddano
by dzieci miasto kochały
wzorem wielkich podążały
a u schyłku życia
pełne fascynacji
z odkrycia

A wokół jesień

Jesienne motyle
Gdy idę alejami miękkimi,
od liści, które wokół się ścielą,
z odcieniami barw rudozłotymi,
jak jesienny, powłóczysty welon,
widzę witraż, utkany z bursztynów,
grą świateł zdobi nawę kościoła.
Tak przyroda czaruje przechodniów,
by na pokaz jesienny ich zwołać.
I układa kobierce na ziemi,
zdobne w liście – jesienne motyle,
i zachwyca widownię nimi,
dumna, że ma kolorów aż tyle.

Książki