• wywiad udzielony dla Echa Miasta
  • wywiad udzielony dla Radia Łódź
  • Strona z książki \
  • Artykuł w \
  • Artykuł w \
  • Artykuł
  • Artykuł

Zdjęcie z galerii

21

Księga Gości


michalfub
Fajna strona, nawet cieka...

Anitacask
Ostanio dużo czytam blogó...

Sonia
" WIOSNA W...

Barbara
Uleńko, musiało upłynąć ...

Jadwiga
i love your blog, very ve...

Odwiedzający

Aktualnie online: 0
Dzisiaj: 36
W sumie: 268722

Tagi

Archiwum autora: Urszula Kowalska

Nasze kody

Mowa ciała, ton głosu, spojrzenie
Czy pozwali poznać, drugiego człowieka?
To wymaga uwagi – wysiłku – czasu.
Czy warto – to zależy.
Czy wolimy, zaczepkę – gniew – żądanie?
Czy chcemy zniszczyć wszystko i zacząć od nowa…
Iść dalej drogą, by wejść w kolejny zakręt.
Jaki – nie wiemy.
Pozostaje nadzieja…
A rozmowa
Czy jak wentyl, rozwiąże wszystko?
Pozwoli nazwać, wyjaśnić – zrozumieć – poukładać.
A może wystarczy sama obecność, drugiego człowieka.

Kobieta- matka

Kiedy myślisz,
o kobiecie niezwykłej,
wichrem nie złamanej,
laurem nie zepsutej,
co zła doświadczała ubrana w ciszę.
Nie czekając wsparcia,
siłę w sobie czuła,
fortunę z wartości najprostszych składała.
To myślisz o matce,
bo o jakiej innej myśleć byś miała?

Dziadkowe uczulenie

Mężczyzna w średnim wieku,
Swój wolny czas planował,
Marzył o dobrym steku
I przygód wciąż kosztował.
Wygodnie mu się żyło,
Na swojej posiadłości,
Swobodnie się jeździło,
Do różnych miejscowości.
A tu malutki wnuczek,
W dziadkowe życie wkroczył,
Używał swoich sztuczek,
Do domu go przytroczył.
I dziadkiem tak dowodził,
Że z przygód zrezygnował.
Wciąż na spacery chodził,
Zabawiał, pielęgnował.
I golił się starannie,
By wnuka nie zadrapać.
A gdy wieczorem w wannie,
Zmęczenie chciał wysapać,
To dziecko zakwiliło,
A dziadek tak popędził,
Jakby się gdzieś paliło
I nogę sobie skręcił.
A wcześniej się zarzekał,
Że on, to ma za sobą,
Bo dzieci swe wychował,
Żyje wolnością błogą.
Nie wie, że już zostanie,
Dziadkowe uczulenie,
Nawet wnuczka kichanie,
Wprowadzi go w omdlenie.

Jak opisać miłość

O naturze miłości pisała.
O tej jednej pisać nie umie,
jak kamienie składa słowa,
zamknięte w niemej dumie.
Ta miłość wychyla się w ciszy.
Odkrywa tylko w ciemności.
Promienieje przy muzyce i szepcze o miłości.
Zawstydzona odkrywaniem, co skryte,
nie umie zdjąć maski układnej.
Czas przemija i jeszcze trudniej,
pisać o miłości tej jednej.
Niezgłębiona w tym i uparta,
niezmienna, choć świat się zmienia,
jakby wracał do epoki kamienia.
Czy wystarczy ją ująć słowami,
które pozostaną marzeniami.

Źródła radości

Dając innym, sprawiasz radość
Widzisz oczy roześmiane
Iskrząc blaskiem wnoszą ciepło
Czyniąc życie twe udane.
 
Nie oznacza naiwności
Dawanie bez oczekiwań
Ono tobie też coś wnosi
Gotowość do nowych wyzwań.
 
A umysł wpływa na ciało
I ma liczne odniesienia
Smutek i samotne życie
To bywa nie do zniesienia.
 
Kiedy dzielisz się talentem
A każdy jakiś posiada
Zdobywasz gesty wdzięczności
Dla grymaśnych- to jest rada.
 
A egoiści od żądań
Czas innym nie poświęcają
Kiedy niemoc ich dopadnie
Znikąd pomocy nie mają.
 

Życzenie dla dobrego człowieka

Tyle lat jesteśmy z Tobą.
Z dumą o Tobie mówimy.
Jak dbasz o ludzi na świecie,
znając Cię – się nie dziwimy.
 
Z pasją zawód wykonujesz.
Widać, że jest Twym spełnieniem.
Życie wszystkich masz na względzie.
A co nowym jest marzeniem?
 
Pod tym względem jesteś skryty.
Odkrywamy Cię przez lata.
Jest coś, co pragniesz najbardziej?
Może będzie losu spłata.
 
Cieszy cię moc zaufania.
Życie ma tak wiele zwrotów.
I tak wiele różnych znaczeń.
Jakich chciałbyś w nim powrotów?
 
Tyś dla świata podarunkiem,
 od losu sprzyjającego,
Życzymy Ci całym sercem,
 dostań to, co chcesz od niego.

Jutro trup nie zatańczy

Słyszę krzyk z Dachu świata
Czy musi spaść, by odbić się echem?
Zasłonięte oczy i uszy
Ma ten, co płomień niesie
A kiedy dotrze do celu
Nie, pokój a krew rozniesie
Ten szklany krzyk porozbijać
Odłamkiem trafić w miliony
By zbrodnie codzienne
Nie fikcją a prawdą poruszyły
By zobaczył widz mamiony
I stracił nadzieję
Bo jutro trup nie zatańczy

Aktywność popłaca

Kiedy myślę o starości
Choć jest jeszcze trochę czasu
Przed oczami mymi gości
Obraz znany z ambarasu.
Na plan pierwszy twarz wypływa
Choć pogodna uśmiechnięta
To już w zmarszczkach nie chwytliwa
Bo w niej skóra nie napięta.
W tym wieku bez ulepszania
Różnych kremów aplikacji
Staje się nie do poznania.
Czy nie przyznacie mi racji?
Chociaż ciało wciąż się wdzięczy
Nóżka lewa – nóżka prawa
Lecz zanadto się już męczy
Nie dla niego ta zabawa
Ma już ruchy spowolnione
Na kanapie by leżało
Ruchy tylko dozwolone.
Gdyby tak się zastanowić
Czy to wszystko jest prawdziwe
Gdyby tak emocje schłodzić
Nie patrzeć na włosy siwe
Bo na szczęście już to wiemy
Wszystko siedzi w naszej głowie
Kiedy trochę odetchniemy
Pomyślimy o odnowie
Aby ciało w formie było
Aktywność nie ubożała
Trzeba by się wysiliło
 A radość będzie niemała

Dla Łodzi piosenka

Dawno chcą tego łodzianie
A jak chcą to wnet się stanie
 
Ich marzeniem by powstała,
o Łodzi piosenka śmiała,
co pokaże Łódź od nowa,
dawną w opisach zachowa.
Szybko z szarości wyzwoli,
nowy obraz Łodzi wpoi,
bo w niej można twórczo żyć,
tylko trzeba w to wierzyć.
Doda trochę optymizmu,
co pozwoli bez cynizmu
ujrzeć w blasku miasto swoje
otwierając tym podwoje.
 
Dawno tego chcą łodzianie
A jak chcą to wnet się stanie.

Niepewność

Pragnę blasku, rozświetlonego nieba.
Tu, gdzie jestem, panuje mrok.
Droga ku górze spowita mgłą.
Trzeba pokonać skały, wysokie i gładkie
- monumentalne.
Co wyłoni się przede mną?
Ruiny jakiegoś miasta?
Jego mury obronne, sięgające nieba?
Czy zobaczę nieskończoność świata?
Idę, choć lękam się.
***
W górze jasność nieba, zwiastunem dobrej wieści.
Pod nim potok się rozlewa, a głazy otaczają ruiny miasta.
Strumień spływa kaskadą z wysokich skał,
które mgła, jak kirem osłania i smutek pomnaża.

Książki