Kocia natura
Był mym kotem ukochanym
Uwierzyłam, że oddanym
Tylko miauknął i miał wszystko
Tak wdzięczyło się kocisko
Łasił się, ogon zadzierał
Kiedy nie chciał – się upierał
A jak miział miękkim futrem
Nie przejmowałam się jutrem
Raz w oknie usiadły wrony
Miauknął niezadowolony
Chcąc go uspokoić ździebko
Podawałam w misce mleko
A on łapą mnie zadrapał
I wszystko z miski wychlapał
Myślę co w niego wstąpiło
Jakże krótko było miło
Nie znałam go od tej strony
Zdał się miły – nie szalony
Kiedy pomyślałam chwilę
To rozgryzłam kocią żmiję
Co udaje oddanego
Aby dostać coś pysznego
Lecz przychodzi taka chwila
Gdy z natury wyjdzie szpila









