Na pozór
Ona była głębsza – silna
Raz dorosła raz dziecinna
Chciało patrzeć się bez końca
Miała w sobie tyle słońca
Świeżość deszczu powiew wiatru
Było też w niej coś z teatru
Prawda to – czy pozowanie
Że jej radość to dawanie
I o smutku pleść nie chciała
Dręczyć bliskich obawiała
Każda myśl budząca trwogę
Nie wpływała na jej drogę
Siła w niej była motorem
Obraz kruchości – pozorem









