Żmudne z -ż- poszukiwania
Żartowniś Żaboj wciąż żałował,
że żadnej żabki nie całował.
Może księżniczką by się stała,
jego cudną żoną została.
Podążył na żyzne żuławy,
zapytał żurawia o żaby.
Pytał też jeża, żółwia, żmiję,
gżegżółkę, co gniazdko tam wije.
I nic – żadnej żabki w pobliżu!
Bez żony nie będzie prestiżu!
Gdy się ożenię, nie żartuję,
z żabką, żaglówką pożegluję.
A z żarem nieba i my dwoje,
serca żarliwie wnet oswoję.
Wtem żółty żonkil zbliżył płatki:
- W zbożu żyją, żaby – gagatki.
Spójrz, róża potwierdzić to może,
życzenie twe spełnić pomoże.
Żeby życzenie ważne było,
życie żałosne ożywiło,
nie żałuj już – posłuchaj żuka,
on także żony od dawna szuka.
Podążył Żaboj w żabociku,
a żuk ten strój ujął w żarciku:
-Żabkę żabotem nie urzekniesz,
lepiej jak żabot w kieszeń wetkniesz.
Ta moda jej zda się żałosna,
odmową żabka cię pożegna.
Żargonem żadnym nie zasłużysz
żabkę z żabieńca wręcz rozdrażnisz.
Błażej żabot z żalem porzucił,
przed występem żar strachu cucił
i żabim głosem zarechotał,
zieloną żabkę w mig omotał.









