• wywiad udzielony dla Echa Miasta
  • wywiad udzielony dla Radia Łódź
  • Strona z książki \
  • Artykuł w \
  • Artykuł w \
  • Artykuł
  • Artykuł

Zdjęcie z galerii

4

Księga Gości


michalfub
Fajna strona, nawet cieka...

Anitacask
Ostanio dużo czytam blogó...

Sonia
" WIOSNA W...

Barbara
Uleńko, musiało upłynąć ...

Jadwiga
i love your blog, very ve...

Odwiedzający

Aktualnie online: 1
Dzisiaj: 34
W sumie: 115111

Tagi

Punkt widzenia

Wychowanie
 
W moim kraju senior górą
W statystyce to – seniorka
W każde bije wychowanie
Tu ma rolę wręcz potworka
 
Bo gdy senior ma wybierać
Kobietę na prezydenta
Wierzy – to co w głowie siedzi
Że to męska rola –  święta
 
Nie dostrzega już równości
Mądry – głupi chłop – to przecie
Urodzone do rządzenia
Zawsze było męskie dziecię
 
A w pokoleniowej zmianie
Nie widzą nowej przewagi
Bo w pewnej grupie wyborców
Szala nie płynie z rozwagi
 
A gdy poparcie z ambony
Zbieżne z tym co w wychowaniu
To logika nie ma miejsca
Wygra chłop w ich głosowaniu
 
Na nic wzór kobiet na świecie
Na nic kobiet dokonania
W odruchu brak przemyślenia
Wykazały to badania

Tłusty Czwartek

W Tłusty Czwartek wyjątkowo
Możesz jeść w konflikcie z głową
Ponoć w dniu tym tłuszcz nie wnika
Za to serce szybciej pika
Co tu robić – trudna sprawa
Perspektywa nieciekawa
Lecz dzisiaj będę łaskawa
Dieta precz – pączek i kawa

Maski

Maska
jest dobrze czasem pod nią się schować
nic nie tłumaczyć
nic nie rachować
powód jest jeden by nie obnażać
co jest głęboko
na szczerość – zważać
nie dbać – że snują fałszywe wnioski
zazdroszczą karier
ślepi na troski
nie każdy chce żebrać o współczucie
gdy ból zszedł do dna
czy zniknie kłucie
czy ta zasłona na wnętrze wpływa
czy niesie ulgę
śmiech ból rozmywa
maska pogodna daje złudzenia
tego co pod nią
a wnętrze zmienia
maska z grymasem i złości rysem
ludzi nie zbliża
jest wnętrza bisem

Dlaczego

Była sąsiadką i bliską mi osobą, oddaną matką, która samotnie wychowała dwóch synów. Kiedy okrutny los sprawił, że jeden z nich na skutek wypadku, zapadł na długie miesiące w śpiączkę, walczyła o niego, szukając pomocy. Mimo wybudzenia,  wciąż wymagał i wymaga całodobowej opieki. I nagle zmarła, lekarze byli bezsilni.
Nie mogę pogodzić się z tym i wciąż  pytam- dlaczego?
 
Matki oddanie nie zna granicy
Wokół mówili że na cud liczy
Mijały lata nadzieja nie gasła
Z synem wypracowała wspólne hasła
I w takt tej harmonii dzień za dniem mijał 
Wyglądało nawet – że los im sprzyjał
Aż nagle ta straszna chwila nadeszła
Wszyscy zamarli gdy wieść się rozeszła
Nie minął miesiąc od Jej choroby
Brak zrozumienia dla Boskiej zgody
Na to gwałtowne śmierci zesłanie
Taka odpowiedź na Jej  błaganie
By żyć dla syna – co sam żyć nie umie
Jaka będzie pomoc – życzliwość w tłumie
Odeszła matka – sił nie żałowała
Odeszła ta – co wielkie serce miała                

Warto było

Być a nie mieć
Już od dziecka mu wmawiano
Że ma silnym być zaradnym
Patrzył w lustro co dzień rano
Ćwiczył mięśnie – chciał być ładnym
Myślał – dziewczyna doceni
I muskuły i pieniądze
W pustej głowie nic nie zmienił
Miotały nim puste żądze
Aż spotkał dziewczynę mądrą
Oduczyła złudnej pychy
Dała przykład jak żyć chwilą
I pozostał już u Krychy
Kiedy życie podsumował 
Nie żałował w nim niczego
Obok miał takich co kochał
I co brali przykład z niego

Kocia natura

Był mym kotem ukochanym
Uwierzyłam że oddanym
Tylko miauknął i miał wszystko
Tak wdzięczyło się kocisko
Łasił się ogon zadzierał
Kocim wzrokiem mnie rozbierał
A jak miział miękkim futrem
Nie przejmowałam się jutrem
Raz w oknie usiadły wrony
Miauknął niezadowolony
Chcąc go uspokoić lekko
Podałam mu w misce mleko
A on łapą mnie zadrapał
I wszystko z miski wychlapał
Myślę co w niego wstąpiło
Jakże krótko było miło
Nie znałam go od tej strony
Zdał się miły – nie szalony
Kiedy pomyślałam chwilę
To rozgryzłam kocią żmiję
Co udaje oddanego
Aby dostać coś pysznego
Lecz przychodzi taka chwila
Gdy z natury wyjdzie szpila

Zapisane obrazy

Prababka
prababka była zawsze
od kiedy pamięta
włosy w kok z urodą bez wieku
bez ozdób
w zmarszczkach kryła tamtą codzienność
z nisko pochyloną głową
bez okularów
zachłannie czytała historie – których nie doświadczyła
o życiu wiedziała wiele – bardzo wiele
była jak opoka
fascynowała żywym obrazem
jej dobry duch – jest wieczny
nieustająco potrzebny
 
Babka
zapracowana
zatroskana
z lekkim uśmiechem
przy kuchni
wśród zapachów
wśród kwiatów
hafty na serwetkach 
na poduszkach
w cieple domowego ogniska
 
Matka
ufna – czarująca wśród życzliwych
bez krzyku
lamentów
z niepokojem w szafirowych oczach
jest lekiem na zło
raz kryształem
raz skałą
krople latami wyżłabiają jej rysę
 
Córka
od każdej coś wzięła
coś dołożyła
i jest
jaka jest

Odzyskać skrzydła

zamęt niszczy
umysł – ciało – duszę
świat ubożeje
człowiek się zatraca
zawłaszcza go
złość
żądza
pycha
czy się obudzi
odzyska skrzydła
aby się wznieść
i złapać oddech

Święto Babci i Dziadka

Zbliżają się święta naszych ukochanych członków rodziny. Z tej okazji wychodząc naprzeciw oczekiwaniom, publikuję moje dawno juz napisane wiersze i mam nadzieję, że będą pomocne w wyrażeniu uczuć do swoich kochanych Dziadków.

Gdyby nie Dziadkowie
Nikt nie kocha tak serdecznie,
Nigdzie nie jest tak bezpiecznie,
Nikt tak bajki nie opowie,
I zatroszczy się o zdrowie.
Nikt cierpliwy tak nie będzie,
Tylko babcia zawsze, wszędzie!
Nikt tak dobrze nie gotuje,
U niej najlepiej smakuje!
Gdyby babcia, tudzież dziadek,
Nie prosili na obiadek,
W twoim brzuszku by burczało,
Zwykle w domu jadasz mało.
Kiedy ci pomogą w lekcjach,
O tym sza – pełna dyskrecja!
W szkole tym się każdy chwali,
Co w tym czasie jest na fali.
Wszelka prośba dziadków skruszy,
Nie żałują ci funduszy.
Ale czasem tak się dzieje,
Że marzenia los rozwieje.
To dziadkowie znów pocieszą,
Z dobrą radą wnet pośpieszą,
I przytulą, pożartują,
Czekoladką poczęstują.
Gdy dostaniesz coś na ząb,
Troski migiem pójdą w kąt.
Cieszy cię, że są pogodni,
No i zawsze ciebie głodni.
Smutno byłoby bez dziadków,
O tym  świadczy bezmiar faktów!!
 
Moi Dziadkowie
Z Dziadkiem zawsze wspaniale się czuję,
I wiem że on mnie też potrzebuje.
Kiedyś nieśmiało zaczął mnie pytać,
Czy mu pomogę w necie coś szukać?
Babcia chociaż niewinnie się śmieje,
To chciałaby wiedzieć, co w szkole się dzieje.
Zwłaszcza z polskiego mi nie odpuszcza,
Z uwagą słucha, jak powieść streszczam,
Snuję z fantazją opowiadania,
Cieszą ją ładne, poprawne zdania.
Z dziadkiem swe pasje mogę rozwijać,
W sporcie, podróżach zawsze mi sprzyja.
Motoryzacja to jego konik,
Za kilka lat mnie już nie przegoni.
Z babcią pieczemy razem pierniczki,
Wówczas ma rolę mej powierniczki.
Kocham swych dziadków, dla nich najwięcej,
Wszystko co mogę, chętnie poświęcę.
Będę się starać, oni to wiedzą,
Że w moim sercu, jak w twierdzy siedzą.
A ich wspomnienia, to nie teoria,
Ale wciąż żywa, piękna historia.

Lepszy Świat

Mówisz- wiem o tobie wszystko
Kłamiesz – wiesz o mnie niewiele
Ulegasz tylko złudzeniu
Ja każdy obraz rozbielę
 
Mówię to co pragniesz słyszeć
A nie krzyczę i nie skarżę
Nie wymagam też współczucia
Chcesz to ciebie nim obdarzę  
 
Uśmiech gości na mej twarzy
Widzę kiedy nim zarażam
Nie wiem czy to wiara w szczęście
Bo słać obcym się odważam
 
Wokół słychać narzekania
Zrobić coś – pragnie niewielu
Nie analizują zdarzeń
Nie znaczą godnego celu
 
 Marzę o życzliwym świecie
O ludziach z pogodną twarzą
Łatwiej żyłoby się przecież
Nie – kiedy się tylko swarzą

Książki