Dziadkowe uczulenie
Mężczyzna w średnim wieku,
Swój wolny czas planował,
Marzył o dobrym steku
I przygód wciąż kosztował.
Wygodnie mu się żyło,
Na swojej posiadłości,
Swobodnie się jeździło,
Do różnych miejscowości.
A tu malutki wnuczek,
W dziadkowe życie wkroczył,
Używał swoich sztuczek,
Do domu go przytroczył.
I dziadkiem tak dowodził,
Że z przygód zrezygnował.
Wciąż na spacery chodził,
Zabawiał, pielęgnował.
I golił się starannie,
By wnuka nie zadrapać.
A gdy wieczorem w wannie,
Zmęczenie chciał wysapać,
To dziecko zakwiliło,
A dziadek tak popędził,
Jakby się gdzieś paliło
I nogę sobie skręcił.
A wcześniej się zarzekał,
Że on, to ma za sobą,
Bo dzieci swe wychował,
Żyje wolnością błogą.
Nie wie, że już zostanie,
Dziadkowe uczulenie,
Nawet wnuczka kichanie,
Wprowadzi go w omdlenie.









