Waga słów
Jak się liczy wagę słowa
rzucanego bez skrupułów
w wirze kłamstwa – by pomogło
dla wygranej – szybki połów
wiarę w moce najwyższego
hipokryci ogłaszają
miłością ojczyzny szczycą
a rodaków za nic mają
zamiast grać – tasują karty
przestawiając niewygodne
i niszcząc słowom znaczenie
nie wiedzą co to żyć godnie
a co będzie, gdy czas minie
kres, tak wątpliwych sukcesów
ktoś splunie kłamcom pod nogi
i zakończy czas ekscesów
Nie projektuj
Czy to jesień jest zapowiedzią
przyszłych deszczy, śniegu i mrozu?
Nie projektuj smutnych refleksji,
dorzuć ciepła w treść swego obrazu.
Ważne, zwłaszcza w jesieni życia,
chwytać chwile, pełne radości.
Pomagają cieszyć się życiem
bez żalu, że brak mu wieczności.
Życie upływa
Pojawia się obraz ciemnego nieba
Kończącego się dnia
Choć myśli dojrzalsze
Samotność dokucza
Cele zagubione
Brak inspiracji
Do nowych wyzwań
Rodzi się niemoc
Brakuje już bodźców
A może wystarczy wyciągnąć dłoń
By znaleźć zbawcę
I zacząć nową bajkę
Tak niepodobną do tej znanej
Z przeszłości
Chłodnym świtem
na biegnącą z rannych chłodem
spojrzał krótko mimochodem
włosy miała rozpuszczone
jak ten obraz, gdzie pachole
duże oczy szafirowe
przechyloną lekko głowę
było w niej coś ulotnego
zapragnął by była jego
rzucił ciepłe powitanie
czy odpowie zaraz na nie
zawahała się przez chwilę
bo przyjęła je za drwinę
lecz po chwili, gdy spojrzała
już wątpliwości nie miała
tyle było w nim uroku
stanęła przy jego boku
i tak trwa już lata całe
zdarza się co niebywałe
Na gór szczycie
tam nie słychać szumu świata
radość wypełnia naczynie
w tej pustej części
oczekującej na spełnienie
na szczycie przytulasz do siebie
to co pomiędzy ziemią a niebem
w ciszy usłyszysz
co nie może się przedrzeć
przez wieczny pośpiech
lęki cierpienie
dotykając chmur
możesz się zanurzyć
w pełnej podziwu ekstazie
i uskrzydlona polecieć do lepszego świata .
Bój z demonami
Kłębią się natrętne wizje
W nich czyhające demony
Wszystkie na jawie i we śnie
Co wybierzesz do obrony
Czujesz się jak motyl w sieci
To się wznosisz to opadasz
A przestrzeń jest coraz mniejsza
Sił do walki coraz mniej masz
Przez przypadek, co się zdarza
Los wszystkiego nie przewidział
Wyszłaś z okrutnego świata
Choć ci los tropu nie wskazał
I podniosłaś się z upadku
I znów stajesz do wyścigu
Liżąc rany niewidoczne
Ustawiasz się w nowym szyku
Jak zapamiętają cię inni
Choć koniec kiedyś nadejdzie,
To nie trać czasu na smutki.
I śmiej się w swojej gromadzie,
Bo chandrę mają odludki.
Pamiętaj najpiękniejsze dni,
Co pogodę miałaś w sobie.
Spraw, że ona się będzie śnić.
Ona zostanie po tobie.
Świat wypełniają ludzie,
Pośród roślin i zwierząt.
Gdy czas na ziemi mija,
Popłyną na inny ląd.
Obietnica
Poszukaj mnie, a kiedy znajdziesz,
na zawsze szczęśliwą już będziesz.
A budząc się każdego ranka,
masz zesłanego z góry kochanka.
Razem będziemy świat przemierzali,
na zawsze blisko – nawet w oddali.
A gdy się spełnią wspólne marzenia,
odpłyną w dal te najmniejsze wrzenia.
Zatem szybko poszukaj mnie proszę,
bo tej niepewności już nie zniosę.
Gdy zbyt długo rozmijać się będziesz,
to ryzykujesz, czy mnie odnajdziesz?
Uśmiechaj się
Uśmiechem zdobywasz ludzi
Gdy ciepło wypływa z wnętrza
Gdy nie ma w tobie zazdrości
Sukces innych – nie rozjątrza.
Uwierz, pomaga też tobie
Bo umysł wpływa na ciało
Szybciej goją się rany
Zapomnisz, co cię bolało.
A dobro często powraca
Tego nie raz doświadczysz
Gdy oddasz komuś przysługę
Dostaniesz to o czym marzysz.
Wizja rzeczywistości
Zdrowy człowiek i przyroda
To jest wartość, która doda
Moce sprawcze do działania
Nowej szansy powitania
Zdrowie tracąc wnet poczujesz
Jakie straty odnotujesz
I dopiero z doświadczenia
Zaczniesz dbać o pokolenia









