• wywiad udzielony dla Echa Miasta
  • wywiad udzielony dla Radia Łódź
  • Strona z książki \
  • Artykuł w \
  • Artykuł w \
  • Artykuł
  • Artykuł

Zdjęcie z galerii

3

Księga Gości


michalfub
Fajna strona, nawet cieka...

Anitacask
Ostanio dużo czytam blogó...

Sonia
" WIOSNA W...

Barbara
Uleńko, musiało upłynąć ...

Jadwiga
i love your blog, very ve...

Odwiedzający

Aktualnie online: 1
Dzisiaj: 6
W sumie: 147354

Tagi

Archiwum autora: Urszula Kowalska

Uśmiechaj się

wilgi śpiew w cieniu drzewa
w moim sercu dojrzewa
a gdy patrzę na ciebie
rodzi łaski zarzewie
 
 
kiedy do mnie się śmiejesz
to cały świat jaśnieje
zmienia się nastawienie
odsuwam mroczne cienie
 
energia mnie rozpiera
wrota marzeń otwiera
ludzie nagle życzliwsi
stają się jakby czulsi
 
 
kiedy świat dookoła
uśmiechaj się zawoła
ty stań się dobrodziejem
odmiany czarodziejem

Dzień kota

Obserwacje
Chciałabym kocie pojąć twoją aurę, pełną tajemnic.
Często myślę, że cię znam, a ja o tobie nie wiem nic.
***
Wyglądasz niewinnie – pyszczek, ogonek i futerko miękkie.
Ale twe przenikliwe spojrzenie, niejednego przelęknie.
***
Kiedyś chciałam spróbować poprowadzić cię na smyczy,
a ty rozdrażniony, zapierając się łapkami, głośno syczysz!
***
Szelest papierka pobudza cię do zabawy,
nieważne ile masz lat, zawsze jesteś żwawy.
***
Gdy chcę zrzucić cię z miejsca, nie dla kota mego,
zapierasz się pazurami z siłą godną zwierza dzikiego.

Spotkanie

Los nie oszczędzał jej
wykrzywił twarz
zniekształcił dłonie
zmatowił głos
tylko w oczach pozostawił ciepło
mimo ran
gonitwy za złudnym szczęściem
nietrafionych wyborów
ciągłej walki z życiem
i stało się
popołudniową porą
przyszła ona
miała podać leki i coś do jedzenia
śpieszyła się
pracowała niczym automat
podała szklankę wody
spojrzała w spłoszone oczy
mówiły
pokochaj mnie
rozpłakały się obie

Czym jest wiara

wierzysz nie wierzysz dopytujesz
wiara to nie sama modlitwa
w niej masz poświęcać się dla innych
w niej ze złem nieustanna bitwa
 
kiedy się modlisz a zło czynisz
pomyśl jakim jesteś człowiekiem
gdy za słowami nie idą czyny
może zrozumiesz ten fałsz z wiekiem
 
jest ziarnem z plewami we młynie
jest jak z retuszem fotografia
te ręce złożone w pokorze
a serce bijące w potworze

Nieporozumienia

Chociaż jesteś w moich myślach
To cię nieustannie ganię
Nie umiem ciebie zrozumieć
Dlatego tak często ranię
 
Kiedyś wystarczyła chwila
Jeden uśmiech jedno słowo
Zwyciężało – bycie razem
Jak zacząć życie na nowo
 
 Może to nie takie trudne
Wystarczyłby pocałunek
Ciepły gest na który czekasz
By ściszył złości ładunek
 
Może gdy jestem uparta
Trudniej zrobić pierwszy krok
A czas mija bezpowrotnie
Spłynie znów kolejny rok

Muzyka pełna obrazów

gdy słucham melodii znanych
od lat – to widzę obrazy
przywołują świat magiczny
pełen minionych pejzaży
 
a kiedy melodia się skończy
z uporem do nich powracam
nie pragnę oczu otworzyć
we wspomnieniach się zatracam
 
czy radosnych czy tych chmurnych
zapisanych w mojej głowie
i wybranych z licznych przeżyć
najważniejszych – ktoś tak powie
 
ty melodio przywołujesz
te złączone złotą nicią
co wspólnego mają one
to że nie wiem – mogę przysiąc
 
są te duże i maleńkie
nie pojmuję kluczem jakim
wpisują się tak w melodię
że stają się jej nut znakiem

Daj przykład

Czyny nie słowa
masz wiele lat i pragniesz pouczać
ale czy  młodzi zechcą cię słuchać
lata lecą i świat się wciąż zmienia
choć dawne lęki wychodzą z cienia
 
dobrze jest czynem dawać przykłady
przyjmują je chętniej niż tyrady
by młody człowiek zechciał cię słuchać
musisz spokojnym być nie wybuchać
 
w napięciu padną zbyteczne słowa
i nie trafiona jest ich wymowa
zrobiłeś wroga z kogoś bliskiego
dobrze gdy wnioski wyciągniesz z tego  

Dzień Jeża

Jestem jeżem co ma kolce
Chronią mnie przed drapieżnikiem
Choć na grzbiecie ich tysiące
W starciu martwię się wynikiem
 
Człowiek źle wpływa na jeża
Tysiące nas ginie rocznie
Auto nie patrzy na zwierza
Pod nim jeż na zawsze spocznie
 
Za wroga też lisa mamy
Gdy jest głodny to nas szuka
Nawet gdy kolce stawiamy
To sposobem nas oszuka
 
A ja gonię za myszami
Za ślimaki też się biorę
W łowach kłopot mam z oczami
Za to w słuch i węch się zbroję  
 
Z norki mej nocą wychodzę
I kilometry przebiegam
Potem ciepłą kąpiel biorę
Przyjemności tej ulegam
 
Gdy już chłodno jest na dworze
W sen zimowy wnet zapadam
W norce małej mam swe łoże
W nim dobrze się z zimnem zmagam
 
Może gdy ładnie poproszę
Liści moich nie zgrabicie 
Na kolcach je zimą znoszę
Śpię pod nimi znakomicie
 
Lat miliony już minęły
Gdy mój przodek był na świecie
A ja jestem zagrożony
Czy wy wszyscy o tym wiecie?
 
Chciałbym by moja rodzinka
Z życzliwością się spotkała
Wtedy na ich pyszczkach minka
Wciąż się będzie uśmiechała
 
Jeże też chcą żyć na świecie
I choć mają kolców wiele
To gdy los nam drogi splecie
Mogą pomóc przyjaciele

Modlitwa żołnierza

Stary żołnierz mocny duchem, nie ciałem.
Dziś zmagań dawnych otacza go chwała.
Żal, że kiedyś tak bić się umiałem,
dziś mądra głowa z lat tych została.
Kiedy mi zegar jakoś szybciej tyka,
spisane zostać mogą tylko słowa,
w nich wszystko, co z pamięci umyka,
z nutą wspomnień powróci w rozmowach.
 
Dlatego dziękuję Ci mój Panie,
bo choć mi ciała nie uratujesz,
to wciąż czuję Twoje uważanie,
że nad starą głową się litujesz.
 
W kraju moim wszelka słabość gości.
Wolność – to dzisiaj pieniądz, zabawa.
I choć zmierzam ku ziemskiej nicości,
to dręczy mnie o przyszłość obawa.
Lepiej byłoby ująć mi rozumu,
bym nie musiał tak martwić się i smucić.
Jak przekazać to wszystko i komu?
Posłuchają moje dzieci i wnuki?
 
A za mnie Tobie dziękuję Panie,
bo choć mi ciała nie uratujesz,
to masz jednak na mnie uważanie,
i nad starą głową się litujesz.
 
Poległ bohater, chyba bezpowrotnie,
co przykładem swym uczył – jak można żyć?
W kraju zostały rangi i stopnie
i hipokryzja, jak pajęcza nić.
Gdzie szukać tych, co chcą być – nie mieć.
Ich patriotyzm tam, gdzie jest mecz.
Wciąż bez godności służą, kto daje,
można rzec – urodzeni wasale.
 
Za me życie dziękuję Ci Panie,
świadomie szedłem przez trudne drogi,
teraz na innych miej uważanie,
obdarz mądrością, kto jest ubogi.

Czyje życie

Miałam matką być – czekałam
Serce dziecka mego bije
Lecz nadzieja się oddala
I z rozpaczy prawie wyję
 
Moje serce spowalniało
Czy przeżyjemy oboje
Czy tam w górze się spotkamy
Gdzie otwarte już podwoje
 
Na zawsze będziemy razem
Matczynym wsparciem posłużę
Świata już nie zwojujemy
Nie będziemy czekać dłużej
 
Lekarz nie mógł mnie ratować
Czekał kiedy umrzesz pierwszy
Okazało się za późno
Wygra prawo – raz nie pierwszy
 
Kto za śmierć mą odpowiada?
Kto teraz ręce umywa?
Kto zechce tą sprawę zbadać?
Kto porażki zbierze żniwa?

Książki