Czytam, bo…
Czym zachęcić do lektury?
Jak przekonać swoje dziecię,
by w tym marszu do matury,
nie czytało skryptów w necie?
Umiało zadać pytanie,
nie tylko rozwiązać testy,
na każdy temat mieć zdanie,
i wzbogacać słowa, gesty.
Może nam dziś już nie trzeba,
filozofów, moralistów,
etyk też, nam nie spadł z nieba,
w nosie mamy humanistów.
Także Kant z celem szlachetnym,
miał wnieść moralność w działaniu,
dziś wystarczy materialny – taka siła w braniu!
Zatem skąd wziąć bohaterów?
Media poszukują grozy,
a polityka klakierów,
pełno jej w służalczej loży.
Jak więc młodzi żyć dziś mają,
kiedy świat jest pełen patów,
w książkach dróg już nie szukają,
lękają się dylematów.
Młodzież chce wyluzowania,
żadnej odpowiedzialności.
Net oducza ich czytania,
skróty szybsze od całości.
Komputery i smartfony
i laptopy i tablety,
dzisiaj w domach są ich tony,
czas pochłaniają niestety.
Może przyjdzie przebudzenie
i młodzież w końcu odczuje,
że bez książek pokolenie,
mądrością nie owocuje.









