Sprawiedliwość
Dziecko, kiedy przyjdzie na świat
cieszy, jak najpiękniejszy kwiat.
Ten, co tak pięknie się rozwija,
choć czas w trosce o niego mija.
I nagle słyszysz o rodzinie,
w której tak nagle kwiat ten ginie!
Choć masa ludzi wiedzę miała,
że w tej rodzinie jest zakała.
Te deklaracje o wyczuleniu,
by dobrze żyło się pokoleniu,
stają się, jak na polu chwasty,
z których nie zrobisz zdrowej omasty.
Jakiej kary winnym potrzeba?
Szkoda, że kara nie spada z nieba.
Za każde zadane dziecku cierpienie,
sprawca nie odkupi więzieniem.
Musi sam poczuć, jak chłopca skrzywdził,
kiedy w sobie, odruch ludzki zniszczył.
Ach ta Piotrkowska
Główna ulica Łodzi – Piotrkowska,
wielu ulicom utarła noska.
Początek bierze z Placu Wolności,
na nim Tadeusz Kościuszko gości.
Trzydzieści ulic do niej dochodzi.
To najpiękniejsza ulica Łodzi.
Pełno jest pubów i restauracji,
a także wiele innych atrakcji.
Tutaj znajdziesz hotele, kina,
czego na tej ulicy nie ma!
Bije także rekord długości,
kończąc Placem Niepodległości.
Z jednego placu do drugiego,
trzeba nachodzić się. Lecz z tego,
co na niej znajdziesz, nie zapomnisz,
Galerię Pomników całą spisz.
Jestem Łodzią zauroczony,
zawsze będę bił jej pokłony.
Liczy lat dwieście i zaprasza,
ta najpiękniejsza ulica nasza.
Pomówienia
Każda odmienność podnieca
a dla niektórych to heca
z krytyką pną się do góry
gdy rozpowszechniają bzdury
Bo tak trudno się uwolnić
gdy szewc zacznie z buta trąbić
i poklask będzie miał wielki
kłamstwo w głowach stworzy mgiełki
Kto chce z dumą iść do przodu
niech nie krzyczy do narodu
że ten inny mu zagraża
bo sam siebie tym obraża
Każdy kto krzywdzi innego
za odmienność niewinnego
niech pomyśli czy on sam
spełnia normy ludzkich ram
Obietnica
Poszukaj mnie, a kiedy znajdziesz,
szczęśliwy ze mną na zawsze będziesz,
uśmiechem powitam każdego ranka,
jak zesłanego z góry kochanka.
Razem będziemy świat przemierzali,
na zawsze blisko – nawet w oddali.
Kiedy się spełnią wspólne marzenia,
odpłynął w dal najmniejsze wrzenia.
A zatem poszukaj mnie proszę,
bo tej niepewności nie zniosę.
Kiedy zbyt długo błądzić będziesz,
to już mnie nigdy nie odnajdziesz.
Miara czasu
Czas miewa tak wiele miar
Raz miejscem nagród raz kar
Raz leci – jak wicher szalony
Raz wlecze – jak dzieciak znudzony
Raz płynie – bez ważnych zmian
Raz zmienia przyjęty stan
Czy warto przez życie tak gnać
Czy zdrowiej w miejscu stać
Lecz podążanie do celu
Cenne jest dla ludzi wielu
Choć gdy im zadasz pytanie
Nie zawsze odpowiedź dostaniesz
Sami nie wiedzą
Co sprawia – że pędzą
Po prostu miłość
Kiedy wzrok twój coraz słabszy,
on podaje swoje ramię,
spacerując brzegiem Biebrzy
ostrzega, gdzie leży kamień.
Opisuje zachód słońca,
jego blask odbity w wodzie,
możesz słuchać go bez końca,
idąc w pogodnej pozłocie.
Z dala od zgiełku, brawury,
patrzysz na osobę bliską,
z którą przenosiłaś góry,
oczy wciąż się do niej iskrzą.
Moc czerpaliście garściami,
snuliście marzenia śmiało,
wszystko łączone z pasjami,
jak lekarstwo, moc dawało.
Dociekliwość
o czym marzysz
czego pragniesz
kłębią się pytania
a w głowie czujesz pustkę
cień wizję zasłania
wczoraj był obraz
pełen słońca
pełen twórczej myśli
a teraz tylko czekasz
kiedy muza się przyśni
i przypomni jak kiedyś
idąc brzegiem morza
słysząc szum fal
myślałaś o muzyce
i z nią zasypiałaś
i budziłaś się natchniona
pragnąc coś napisać
z muzą odnowiona
Zachwyt przyrodą
Ludzie tworzą ogrody botaniczne,
tak wiele w nich barwnych krzewów i kwiatów,
zachwyt rozbudzają przestrzenie dzikie,
z ptakami tańczącymi podczas lotów.
Ziemia zachłannie nasiona otula,
rozniesione po niej wiatru podmuchem.
Czekają wiosny, a kiedy zawita,
delikatnym porozkwitają puchem.
Wzdłuż ścieżki widać oset srebrnolistny,
rośliny te choć nie pielęgnowane,
tworzą obrazy – każdy samoistny,
przez natchnionych artystów malowane.
Po kamieniach wspina się dzika róża,
z leczniczym kwiatem i ślicznym zapachem,
ozdabiając kolorem zbocze wzgórza,
z chmarą motyli zlatujących latem.
Jeden z nich przysiadł, aby nektar spijać,
z głębokiego kielicha, trzepiąc skrzydłem,
by kolejny owad kwiat mógł zapylać
i spełnić rolę – skuszony poidłem.
Żyć z godnością
Kiedy ktoś ci coś narzuca
A nie ma twej aprobaty
To nie zrobisz tego za nic
Nawet gdy grożą ci baty
Taki człowiek bez godności
Płynąc z prądem cel osiągnie
Z jego prądem płyną śmieci
Brud za forsę, której pragnie
Wielu z przerostem ambicji
Choćby w głowach mieli pusto
Nie zasłużą dziś na litość
Bo zło czynią chcąc żyć tłusto
Twarz masz jedną i jest ważne
By nie została opluta
Kiedy przyjdzie czas rozliczeń
I się skończy próżnych buta
Wysiłek co innym służy
Będzie ważną twą zasługą
Na zawsze stanie się szczęściem
Twoim, z listą wdzięcznych długą









