Odurzenie
Idę bosonoga, brzegiem morza
Wzburzona fala obmywa – chłodzi
Szum morza – krzyk mew – plażowiczów gwar
Przywołuje wspomnienia – myśl zwodzi.
W błękicie nieba słońce się iskrzy
Zbieram muszle te małe i duże
Obraz kamieni tak ujmujący
Że nie odmówię ich piękna naturze.
Powiew wiatru niesie ulgę ciału
Ochraniając mnie przed żarem słońca
I czuję się jak losu wybranka
Której rozkosze daje bez końca.









