Podarunki
Ważne zmysły
Zmysł dotyku i słuchu,
te diamenty dwa,
chcą służyć w potrzebie,
po to się je ma.
Gdy dajesz coś z siebie,
by chorym ulgę nieść,
to szczęśliwiej będziesz,
swoje życie wieść.
Mały cud
Podaj rękę – tak niewiele,
gest rozkwita w cierpieniu,
mały cud –uśmiech dziecka,
ujrzysz w okamgnieniu.
Otworzyłeś z gwiazd pudełko
nad dziećmi z cudem istnienia.
Daj zapalić im światełko,
by spełniły się marzenia.
Klucz
usłyszała śpiew ptaków
rozjaśniona twarz zagubionej kobiety
świadczyła jak wiele on znaczył
był czarodziejem
dawał ukojenie
przybliżał piękno świata
z powiewem wiatru
poczuła zapach przyrody
otworzył wrota do wspomnień
broniły przed smutkiem
przed jego cieniem
Złodziej czasu
Wśród zagubionych ludzi
przytłoczonych ogromem cierpienia
czuje się złodziejem czasu
przypadkiem ciekawym lub pospolitym
odartym z intymności
z poczuciem winy za ledwie draśnięty ból
snuje się korytarzem wypatrując Judyma
w rzeczywistość wczytane cierpienie
rozwija wyrzut sumienia
widząc tyle bólu coraz mniej ma go w sobie
z poczuciem wygranej w walce z losem
Waga słów
Jak się liczy wagę słowa
rzucanego bez skrupułów
w wirze kłamstwa – by pomogło
dla wygranej – szybki połów
wiarę w moce najwyższego
hipokryci ogłaszają
miłością ojczyzny szczycą
a rodaków za nic mają
zamiast grać – tasują karty
przestawiając niewygodne
i niszcząc słowom znaczenie
nie wiedzą co to żyć godnie
a co będzie, gdy czas minie
kres, tak wątpliwych sukcesów
ktoś splunie kłamcom pod nogi
i zakończy czas ekscesów
Nie projektuj
Czy to jesień jest zapowiedzią
przyszłych deszczy, śniegu i mrozu?
Nie projektuj smutnych refleksji,
dorzuć ciepła w treść swego obrazu.
Ważne, zwłaszcza w jesieni życia,
chwytać chwile, pełne radości.
Pomagają cieszyć się życiem
bez żalu, że brak mu wieczności.
Życie upływa
Pojawia się obraz ciemnego nieba
Kończącego się dnia
Choć myśli dojrzalsze
Samotność dokucza
Cele zagubione
Brak inspiracji
Do nowych wyzwań
Rodzi się niemoc
Brakuje już bodźców
A może wystarczy wyciągnąć dłoń
By znaleźć zbawcę
I zacząć nową bajkę
Tak niepodobną do tej znanej
Z przeszłości
Chłodnym świtem
na biegnącą z rannych chłodem
spojrzał krótko mimochodem
włosy miała rozpuszczone
jak ten obraz, gdzie pachole
duże oczy szafirowe
przechyloną lekko głowę
było w niej coś ulotnego
zapragnął by była jego
rzucił ciepłe powitanie
czy odpowie zaraz na nie
zawahała się przez chwilę
bo przyjęła je za drwinę
lecz po chwili, gdy spojrzała
już wątpliwości nie miała
tyle było w nim uroku
stanęła przy jego boku
i tak trwa już lata całe
zdarza się co niebywałe
Na gór szczycie
tam nie słychać szumu świata
radość wypełnia naczynie
w tej pustej części
oczekującej na spełnienie
na szczycie przytulasz do siebie
to co pomiędzy ziemią a niebem
w ciszy usłyszysz
co nie może się przedrzeć
przez wieczny pośpiech
lęki cierpienie
dotykając chmur
możesz się zanurzyć
w pełnej podziwu ekstazie
i uskrzydlona polecieć do lepszego świata .
Bój z demonami
Kłębią się natrętne wizje
W nich czyhające demony
Wszystkie na jawie i we śnie
Co wybierzesz do obrony
Czujesz się jak motyl w sieci
To się wznosisz to opadasz
A przestrzeń jest coraz mniejsza
Sił do walki coraz mniej masz
Przez przypadek, co się zdarza
Los wszystkiego nie przewidział
Wyszłaś z okrutnego świata
Choć ci los tropu nie wskazał
I podniosłaś się z upadku
I znów stajesz do wyścigu
Liżąc rany niewidoczne
Ustawiasz się w nowym szyku
Jak zapamiętają cię inni
Choć koniec kiedyś nadejdzie,
To nie trać czasu na smutki.
I śmiej się w swojej gromadzie,
Bo chandrę mają odludki.
Pamiętaj najpiękniejsze dni,
Co pogodę miałaś w sobie.
Spraw, że ona się będzie śnić.
Ona zostanie po tobie.
Świat wypełniają ludzie,
Pośród roślin i zwierząt.
Gdy czas na ziemi mija,
Popłyną na inny ląd.









