• wywiad udzielony dla Echa Miasta
  • wywiad udzielony dla Radia Łódź
  • Strona z książki \
  • Artykuł w \
  • Artykuł w \
  • Artykuł
  • Artykuł

Zdjęcie z galerii

21

Księga Gości


michalfub
Fajna strona, nawet cieka...

Anitacask
Ostanio dużo czytam blogó...

Sonia
" WIOSNA W...

Barbara
Uleńko, musiało upłynąć ...

Jadwiga
i love your blog, very ve...

Odwiedzający

Aktualnie online: 0
Dzisiaj: 124
W sumie: 266486

Tagi

Piosenka pt. ” Diagnoza”

Prezentuję Państwu pierwszą piosenkę z moim tekstem, adresowaną do dorosłych słuchaczy. Kiedy ją tylko usłyszałam, było to dla mnie wielkie przeżycie. O piosence napisał Pan Mariusz Matuszewski  – kompozytor, absolwent Akademii Muzycznej w Poznaniu i wykładowca tej uczelni. Autor muzyki do kilkudziesięciu sztuk teatralnych, a także autor wielu piosenek i audycji umuzykalniających dla szkół:- „Tekst piękny, poruszający. Muzyka świetnie oddaje jego nastrój! Powtarzający się motyw  muzyczny („nie jestem głucha”- „jestem głucha”) przez swoją melodyjność zostaje w uszach – i tak ma być. Wykonanie bez zarzutu!   Nic, tylko gratulować i życzyć dalszych tak dobrych produkcji”. Oczywiście nie od razu odważyłam się poprosić tego uznanego muzyka o opinię. Dopiero, kiedy otrzymałam dziesiątki, pełnych entuzjazmu opinii: – że piosenka jest piękna, że przejmująca, że jest fantastycznie wykonana, że tekst ściska za serce. Postanowiłam się nią podzielić z moimi czytelnikami.
muzyka i śpiew: Magdalena Mrówczyńska; słowa: Urszula Kowalska; akompaniament: Jacek Demontowicz

Wizyta w Fundacji Gajusz

Dzień w którym otworzyłam oczy
Zbliżały się Świętą Bożego Narodzenia i któregoś dnia wraz z przyjaciółką postanowiłyśmy złożyć wizytę w „Pałacu Hospicjum Dla Dzieci Gajusz”. Czytałam, że są tam dzieci z niewielką szansą na wyzdrowienie, czy choćby samodzielność w najprostszych czynnościach. Ale mimo to chciałam przekazać każdemu dziecku  książeczkę. Wpisywałam imienne dedykacje a pielęgniarka podając imiona pensjonariuszy, mówiła o ich stanie i cechach charakterystycznych. Wiedziałam, że dzieci same po nią nie sięgną, ale mogą liczyć na pomoc wolontariuszy. Nie ukrywam, że miałam obawy, czy dam sobie radę? Miałam wciąż w pamięci spotkania w domach dziecka, gdzie po krótkim, wzrokowym kontakcie z dziećmi, ukrywałam się przez dłuższy czas w pokoju gościnnym, żeby dzieci nie widziały moich łez. Nie byłam w stanie opanować wzruszenia i trudno mi było czytać wierszyki i nie zauważać, jak dzieci za wszelką cenę pragną zwrócić na siebie uwagę gościa. Doskonale zdawałam sobie sprawę jak potrzebowały, chociaż przez chwilę, posiadania kogoś wyłącznie dla siebie. Tutaj nie miałam takich obaw, bo kiedy skończyłam wypisywanie książeczek, i obeszłyśmy wszystkie pokoje razem z pielęgniarkami, by zatrzymać się przy którymś dziecku i poczytać mu wiersze czy opowiadanie, to co zobaczyłam poraziło mnie. Dzieci wyglądały, jakby spały, jakby nie reagowały na czyjąś obecność. W tych kolorowych , pięknych salach leżały, jak ogrom  nieszczęścia. Nieruchome z otwartymi szeroko oczami i jak do krzyku rozwartymi ustami. Jedno miało zniekształconą główkę przez wodogłowie, inne było jak szkielet wydający, co jakiś czas odgłos duszenia się, bo nie umiało samodzielnie przełykać śliny.
Zatrzymałyśmy się przy chłopcu, przeniesionym z Kliniki Budzik. Pielęgniarki upewniały nas, że słyszy i rozumie. Miał 18 lat. Zaczęłam mu czytać opowiadanie o Łodzi a później wiersze. Po krótkim czasie przerwałam czytanie i cichym głosem spytałam, czy mu się podoba, to co czytam i czy chce, abym czytała dalej? – Daj mi znak – poprosiłam.
Ku mojemu ogromnemu zdumieniu, chłopiec na sekundę opuścił powieki, by zaraz je podnieść.
- Widziałaś, widziałaś!? – pytałam przyjaciółkę, nie mogąc ukryć radości. A może to był tylko przypadek? – pomyślałam i po jakimś czasie powtórzyłam pytanie.
I znów ten sam ruch powieką. Byłam szczęśliwa radością, która ogarnia człowieka, kiedy dokona czegoś wyjątkowego. I zaraz też zrozumiałam dlaczego pracujące tu pielęgniarki są wciąż uśmiechnięte i pełne czułości dla swoich podopiecznych.
Po powrocie do domu nie byłam w stanie myśleć o niczym innym. Siadłam i napisałam wiersz. Musiałam wyrzucić z siebie te kłębiące się myśli i znaleźć w tym wszystkim sens. Zobaczyłam nadzieję w jednym bezcennym mrugnięciu, które jakby wskazać mi miało właściwą w życiu drogę. Co jest ważne, o co prosić i za co dziękować?
Zrozumieć
Porzucone , a mogły być całym światem.
Oddane ze strachu, wygody czy wstydu?
Ofiarowują swoją samotność, swoje cierpienie.
Widzą słyszą czują.
Kiedy nie chcą -to płaczą, kiedy pragną – to cichną.
Czasem zamrugają oczami, czasem pod dotykiem dłoni nieruchomieją.
Czy takie istoty nadzieje zasieją?
Czy mając tylko czarną stronę życia, życia na granicy, coś wówczas się liczy?
Może ich świat bogatszy od naszego?
Jednym nie dany, drugim zabrany.
Coś pęka, nikt nie wie co będzie, nikt nie wie dlaczego?
A ty patrzysz….
W jednej chwili przerażony beznadziejnością w drugiej pełen euforii i szczęścia,
bo spada jak gwiazdka maleńki gest, drgnienie ust, które zdaje się być uśmiechem.
I wtedy już wiesz, co w życiu jest ważne, o co prosić i za co dziękować?

Refleksje po spotkaniu w Domu Literatury

IMG_7387 (2)IMG_7344Wieczór zorganizowany przez niezwykłą kobietę, Małgosię Miruch-Górę, kierownika działu imprez Domu Literatury, będzie dla mnie niezapomnianym. Nie tylko z powodu licznie przybyłych  gości, ale również dlatego, że prowadzący spotkanie, prof. Tomasz Cieślak, bardzo ciepło wypowiadał się o mojej książce "Łódzkie korzenie" . Powiedział m.in.o części związanej z  pamiętnikiem, że napisany jest pięknym językiem i w sposób interesujący.  Jakość spotkania, niewątpliwie podniósł profesjonalizm Pana Profesora. Miłym przerywnikiem był także występ wokalny uczennicy, Julii Nikiś, laureatki wielu konkursów w kraju i za granicą.

A oto pierwsze opinie, które dostałam od obecnych na spotkaniu gości:

Stanisław Sadowski- wykładowca literatury

Bardzo dziękuję za możliwość uczestniczenia w tak interesującym spotkaniu i promocji Pani książki. Podziwiam Pani talent już nie tylko literacki, ale jak widzę, teraz także ujawnia się nowa pasja – historyka, dokumentalisty. Jest Pani prawdziwie renesansową osobowością, łączącą w sobie dar pięknego  słowa z aktywnością społeczną  i darem odkrywania ciekawych ludzi. Wspaniały pomysł – pokazanie części historii Łodzi poprzez dzieje tak ważnego dla miasta rodu: od ogółu do szczegółu. Już u Mickiewicza w „Panu Tadeuszu” tak właśnie ludzie poznawali dzieje ojczyste – poprzez dzieje tych, którzy mieszkali w sąsiedztwie i w życiu których wielka historia odcisnęła swoje piętno. Gratuluję. Przesyłam wyrazy wielkiego uznania i podziwu. Stanisław Sadowski

Barbara Wierzbicka – Dziennikarz Obywatelski: 

  Szanowna Pani Urszulo, piszę do Pani, jak łodzianka… do ŁODZIANKI!  Bardzo mi zaimponowała Pani dobitna miłość do rodzinnego miasta. Nawet mnie…zawstydziła. Dotąd kochałam moje miasto miłością trudną, pełną żalu i pretensji… Przyznaję ze skruchą, ma Pani rację: Mała Ojczyzna – jaka by nie była – zasługuje na zdecydowane okazywanie szacunku. Łódzkie Korzenie czytam łapczywie i odbieram, jako fascynującą lekturę; dobrze napisana, ucząca, poruszająca. Pozostaję pod wrażeniem dzisiejszego spotkania. Było z klimatem, naturalne, mądre, spokojne. I bez zadęcia – o co teraz najtrudniej. Świetny pomysł z wokalistką; Dziewczyna śpiewa fantastycznie i zdecydowanie pretenduje do wielkiej kariery. Gratuluję WSPANIAŁEJ KSIĄŻKI i pięknie dziękuję za TEN NIEZAPOMNIANY WIECZÓR! Kłaniam się nisko – Basia Wierzbcka

Łódzkie korzenie

Historia Elżbiety Grenier

Pozwolę sobie, podzielić się z Państwem jedną z pierwszych refleksji Barbary Kukulskiej, które napisała mi zaraz po przeczytaniu "Łódzkich korzeni " : "Uleczko, chylę czoło! W szalonym tempie od wczesnych godzin porannych, kiedy uśpione ptaki budziły się do życia, zaczęłam czytać i chłonąć Twoją książkę Ulko, to wspaniała pozycja, dająca wkład w historię Łodzi. Nie jesteś historykiem, ani badaczem, a widzę to tak, że z potrzeby serca, z miłości do tego miasta w którym wzrastałaś i żyjesz, odszukałaś jakby rodowód miasta i chronologię ludzi, którzy przyczynili się do rozkwitu małego miasteczka w olbrzymie, tetniące życiem miasto. Jestem pod wrażeniem Twojej pasji. Dzięki Tobie wielu ludzi zainteresuje się dziejami Łodzi i może wpłynie to na znalezienie środków potrzebnych na odnowę i odrestaurowanie zabytkowych kamienic. A tutaj jest coraz jaśniej, ciągle cisza… nie teraz rozległo się poranne nawoływanie ptaka, jakby sygnału sygnaturki. Nie dziwię się właśnie wybija szósta godzina rano… Basia Kukulska.

Świadek

"Ciekawy pomysł i w interesujący sposób wyrażona myśl o tym, co trwa i trwać powinno, a o czym ludzie często zapominają, więc, jak mówi Pismo, „kamienie  wołać  będą”. Widać w wierszu wrażliwą duszę Poetki"
Ośmielona tą opinią, prezentuję ostatni mój wiersz:
Świadek  
Ten kamień
Leżał przy drodze
Nie wiem od jak dawna
Kiedy go zobaczyłam
Przychodziłam codziennie
Podziwiałam jego kształt i kolor
Był magiczny
Czy w jego wnętrzu była dusza
I czuła moje oddanie?
Mówiłam – mój kamień
Skąd jesteś?
Milczał…
W promieniach słońca
Ujrzałam dłoń odciśniętą
Przodek sprzed milionów lat
Witał się ze mną?
Przyłożyłam swoją
Poczułam ciepło
I rosnącą siłę
Wracała wiara w piękno…
Ono może być wszędzie
Trzeba tylko dać się ponieść
Otworzyć oczy
Szeptał świadek wszech czasów – kamień.

Rok 2014 Rokiem Czytelnika

W Roku Czytelnika, dobry moment na refleksje. Napisałam wiersz:
 
Czym zachęcić do lektury?
Jak przekonać swoje dziecię,
By dochodząc do matury,               
Nie czytało skryptów w necie?            
Umiało zadać pytanie,
Nie tylko rozwiązać testy!
Dzisiaj trudne to zadanie,
Bo dla wielu ważne sjesty.
Może nam już dziś nie trzeba
Filozofów, moralistów.
Etyk też nas nie rozgrzewa,
Mamy w nosie humanistów.
I Kanta z celem szlachetnym,
Który miał wieść prym w działaniu.
Bo wystarcza materialny,
Taka filozofia w braniu.
Nie ma wzorów, bohaterów,
Media poszukują grozy.
Polityka od klakierów,
Pełna w swej służalczej loży.
Jak moralnie żyć tu mają,
Kiedy świat jest pełen patów.
W książce dróg już nie szukają,
By nie zrodzić dylematów.
Młodzież dziś wyluzowana,
Żadnej odpowiedzialności.
Net oduczył ich czytania,
Skrót jest szybszy od całości.
Komputery i smartfony,
I laptopy i tablety,
W domach liczone na tony,
Wolny czas chłoną niestety.
Może przyjdzie przebudzenie,
I młodzież w końcu poczuje,
Że bez książek pokolenie,
Mądrze nie zaowocuje.

Barbara Kukulska o pobycie w Łodzi

Kochana Ulko, już jestem w Johannesburgu w domu! Te trzy tygodnie  w Łodzi, gdzie spotkała mnie miłość, serdeczność i życzliwość ludzka, to były dla mnie wzruszające chwile.
Mnóstwo ucałowań dla pani Katarzyny Lange, która zadzwoniła do mnie, gdy byłam w Warszawie. Przeczytała w Dzienniku Łódzkim wywiad ze mną i  uświadomiła sobie, że się znamy! Ona przyjaźniła się z moją Mateńką.Ulko, dzięki Tobie, Twojej inwencji, pobyt w Łodzi zaliczam do najbardziej udanych. A ten czarowny wieczór poetycki w kawiarni Czekolada… z cudownymi ludźmi i atmosferą. Jakbym była przeniesienia w czasie i w inny wymiar… Całuję i przesyłam przytulanki dla Ciebie i kochanych Łodzian – Basia

Historia pewnej znajomości

To był wyjątkowy dzień. Właśnie udało mi się zakończyć autorski  projekt i szczęśliwa jechałam na promocyjny wieczór, który był zwieńczeniem wysiłku wielu osób. Powstała książka „Łódzkie czary-mary”. Moją radością chciałam podzielić się z każdym napotkanym człowiekiem. I pierwszym był kierowca taksówki p.Krzysztof Ambroziak, który po wysłuchaniu mojej opowieści, stwierdził z przekonaniem, że kocha Łódź podobnie jak ja. To wyznanie uruchomiło we mnie, jak zwykle, cały ciąg pomysłów a wśród nich taki, że łódzcy taksówkarze, wzorem innych wielkich miast, powinni znać dobrze historię swojego miasta. Obwożąc turystów  mogliby opowiadać im historię, każdego mijanego zabytku. – To także przełoży się na zwiększenie zarobków! – Argumentowałam z przekonaniem.
A pan Krzysztof zapytał tylko, czy może zgłosić się po książkę? I rzeczywiście pojawił się niebawem. Jednak radość moja była ogromna, kiedy po niedługim czasie oznajmił mi, że właśnie jest po kursach na przewodnika i że namówił także innych kolegów z branży, aby odbyli, takie wewnętrzne szkolenie. Póżniej nasza współpraca rozpoczęła się od spotkań w szkołach.Także dzięki naszej dociekliwości i promowaniu Rajmunda Rembielińskiego, bohatera z czasów, kiedy Łódź była nikomu nieznaną mieściną. Realizacja jego niezwykłej wizji, dała początek najszybciej rozwijającego się miasta w Europie -  Łódzkie Koło Przewodników przyjęło go za swojego patrona.
Ostatnio w Łodzi gościła z sentymentalną wizytą  Barbara Kukulska. Chcąc pokazać jej miasto i odrestaurowane zabytki, zadzwoniłam do "  mojego " ulubionego przewodnika, aby zamówić turystyczną usługę. I co się okazało? Pan Krzysztof stworzył,  nomen omen,  „Pogotowie Turystyczne”. Czy to nie fantastyczne, że ludzie są twórczy i mają ciekawe pomysły. Teraz wystarczy napisać:-krzysiek.wiklina@wp.pl  i Pogotowie pędzi, by pokazać i opowiedzieć wspaniałe historie Łodzi. Jestem dumna, że pasja pana  Krzysztofa tak pięknie się rozwija z korzyścią dla naszego rodzinnego miasta.
 

Wizyta

Pani Barbara Kukulska prezes ZJEDNOCZENIA POLSKIEGO W JOHANNESBURGU / pierwsza i największa organizacja polonijna w RPA, założona w 1948 roku pod nazwą – Zjednoczenie Osadników Polskich./, a także Redaktor naczelna „Wiadomości Polonijnych” wydawanych w RPA, zawita w czasie swojego pobytu w Polsce, również do Łodzi. Spotkanie z Barbara Kukulską odbędzie się w dniu 15 września o godzinie 18.00 w Klubie Nauczyciela. Tematem przewodnim będzie:
  1.Polacy w Południowej Afryce, fale emigracyjne. Życie w kraju różnych kultur.
  2.Safari w Południowej Afryce, czyli polowanie na zwierzęta z aparatem fotograficznym.
Jak już wcześniej pisałam, w listopadzie 2013 roku przypadek spowodował, że Barbara Kukulska, usłyszała w wywiadzie udzielonym przez Leokadię Komaiszko – Redaktorkę Ogólnoświatowego Pisma Emigrantów „Listy z daleka”, mój wiersz „Modlitwa dziecka” i poprosiła o zgodę na jego publikację w „Wiadomościach Polonijnych”. Od tego momentu rozpoczęła się nasza korespondencja, trwająca do dzisiaj. Kiedy dowiedziałam się, że jest łodzianką, wysłałam Jej moje wiersze o Łodzi i wzruszona, podjęła szybką decyzję o kolejnej wizycie w mieście swojej młodości. Okazja taka pojawiła się, kiedy otrzymała zaproszenie na uroczystość wręczenia Jej medalu „Pro Patria”, który jest nadawany przez Szefa Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych.  O  to odznaczenie dla Niej wystąpił Związek Sybiraków, Oddział Główny w Polsce. Tak bardzo cieszę się, że będą miała okazję poznać Ją osobiście. Ale nie tylko ja jestem szczęśliwa.  Pani Barbara Kukulska napisała mi w jednym ze swoich listów, że jest zaprzyjaźniona z Zofią Gierwiatowską – wnuczką Emila Fieldorfa / gen. Nila / a ja przyjaźnię się z Witoldem Smętkiewiczem, przyjacielem z dzieciństwa Pani Zofii, która mieszka obecnie w Kanadzie. I tak bliscy sobie ludzie, odnaleźli się po wielu latach. Niezbadane są losy ludzkie. Każdego dnia podejmujemy jakieś decyzje i wybieramy drogi, którymi podążamy później przez życie.

Niezwykły łódzki pomnik

W poniedziałek Fundacja Ulicy Piotrkowskiej uroczyście odsłoniła pomnik, składający się już z trzech Pomników:
- „Łodzianom Przełomu Tysiąclecia”, „Łódzkiej Tożsamości”  i  " Łodzianom Nowego Milenium".
Wyremontowana ulica Piotrkowska ma teraz nawierzchnię z granitowych płyt, jezdnię wyłożoną ciemnoszarą kostką granitową, a na odcinku od Nawrot do Tuwima najbardziej niezwykły pomnik składający się z 17 tysięcy imiennych kostek,  na których są nazwiska przyjaciół i mieszkańców Łodzi. Swoją kostkę ma oczywiście cała moja rodzina, są łodzianami w trzecim pokoleniu.
Ale najbardziej cieszy mnie, że ma tam też swoją kostkę Rajmund Rembieliński. To on zdecydował o założeniu w Łodzi okręgu przemysłu włókienniczego i dzięki jego staraniom, Łódź stała się najszybciej rozwijającym się miastem w Europie. Zaznaczyć należy także o kostce  Aleksego Rżewskiego, pierwszego  prezydenta  Łodzi w wolnej Rzeczpospolitej. Odczytywanie i szukanie nazwisk na  Pomniku, to ulubione zajęcie łodzian i turystów.

Książki