• wywiad udzielony dla Echa Miasta
  • wywiad udzielony dla Radia Łódź
  • Strona z książki \
  • Artykuł w \
  • Artykuł w \
  • Artykuł
  • Artykuł

Zdjęcie z galerii

10

Księga Gości


michalfub
Fajna strona, nawet cieka...

Anitacask
Ostanio dużo czytam blogó...

Sonia
" WIOSNA W...

Barbara
Uleńko, musiało upłynąć ...

Jadwiga
i love your blog, very ve...

Odwiedzający

Aktualnie online: 0
Dzisiaj: 68
W sumie: 266554

Tagi

Archiwum autora: Urszula Kowalska

Łódzcy twórcy w oczach dzieci i młodzieży

OLYMPUS DIGITAL CAMERAVII  EDYCJA KONKURSU " ŁÓDZCY TWÓRCY W OCZACH DZIECI I MŁODZIEŻY"
Na uroczystości podsumowującej ten niezwykły konkurs, poprowadzonej przez dyrektora Łódzkiego Centrum Doskonalenia Nauczycieli i Kształcenia Praktycznego, nagrodzeni zostali wszyscy jego uczestnicy.
Doceniono kreatywność uczniów, ich dociekliwość i zaangażowanie, które jak oceniło jury, przyczyniło się do stworzenia kolejnych obrazów, przybliżających postacie twórców ważnych dla rozwoju miasta i budowania jego tożsamości.Byłam jedną z bohaterek projektu zrealizowanego przez uczennice SP 153 – Karoliny Kicińskiej; Sylwii Plewy i Marii Wodzińskiej, pod kierunkiem niezwykle oddanej uczniom i szkole – p. Ireny Nałęckiej. Tytuł projektu:  „Urszula Kowalska – kobieta wielu pasji”, w którym uczennice pokazały mój dorobek, jako twórcy i działacza społecznego związanego z Łodzią.
Aby spełnić wymogi konkursu, musiały wykazać wiele umiejętności:  przeprowadzenie wywiadu, sprawnej prezentacji prowadzącej po życiu i twórczości bohaterki wraz z prezentacją multimedialną a także  przedstawienie najważniejszych osiągnięć twórcy w  formie graficznej – w postaci plakatu. W konkursie przedstawiono sylwetki 11 twórców, autorami prac było 39 uczniów, a wspierało ich 12 nauczycieli. Wśród prezentowanych bohaterów byli znani i lubiani łodzianie, tacy jak: Ryszard Bonisławski, Eternal Fever, Iwona Gliszczyńska, Joanna Hrk, Marzena Korosteńska, Urszula Kowalska, Jerzy Lutomski, Agnieszka Makówka, Tomasz Nagórka, RAMBO JET, Robert Rutkowski.
Szkoła Podstawowa nr 153 zdobyła II miejsce. Pierwsze miejsce w tej samej kategorii wiekowej zdobyła SP 51
Jestem dumna z osiągnięć mojej zaprzyjaźnionej szkoły i wierzę, że sukcesów będzie więcej i to na wielu polach.

Z fraszką, o fraszce

IMG_4334 
    Spotkanie w Wojewódzkiej Bibliotece Publicznej im. Piłsudskiego z cyklu
   " Z fraszką, o fraszce" – Dzień Matki i Dzień Dziecka
    5 czerwca uczniowie klas III Szkół Podstawowych: SP 14 i SP 2,  wzięli udział w wydarzeniu, którego tematem przewodnim było corocznie obchodzone świeto Matki i Dziecka. Już    tradycyjnie spotkanie poprowadził p. Witold Smętkiewicz łódzki poeta i fraszkopisarz. Swoją obecnością uświetnili je także zaproszeni goście-  znani łódzcy poeci i pisarze – p. Andrzej Ziemowit Zimowski, p. Jerzy Warszewski a także i ja miałam ten zaszczyt.  Z wielką przyjemnością wysłuchaliśmy półrecitalu solowego w wykonaniu Łukasza Kwiatkowskiego  doktora sztuki muzycznej.
W  prezentacji specjalnie przygotowanych fraszek, wierszy i opowiadań, uczestniczyła również moja wnuczka, Weronika która na specjalne życzenie prowadzącego recytowała wiersz – „Modlitwa dziecka” . Także pozostałe zaproszone dzieci,  zachęcone do  aktywnego udziału, mogły nie tylko przedstawić własne fraszki lub krótkie wierszyki nawiązujące do tematu przewodniego, ale również wziąć udział w ogłoszonym konkursie  na fraszkę o samym, odbywającym się właśnie spotkaniu. Wszystkie dzieci, które wystąpiły ze swoimi utworami, otrzymały w nagrodę książki obecnych na spotkaniu autorów oraz słodycze.
We fraszkach uczniów, których tematem było aktualne spotkanie znalazło się  wiele ciekawych spostrzeżeń i wynikało, że aktywnie i twórczo w nim uczestniczyły.
Przyznaję, że kiedy p. W. Smętkiewicz zaprosił mnie do udziału w tym wydarzeniu, niezwłocznie sama musiałam stworzyć kilka okazjonalnych fraszek i bardzo byłam szczęśliwa, że mogłam je dzieciom przeczytać.
Nauka
matka uczy dziecko zachwytu nad urokiem świata,
ono nim dojrzeje sądzi, że to… czasu strata.
Ważne słowo
mama- słowo zaledwie na dwie sylaby,
a jakie w nim bogactwa pokłady.
Horyzonty
matka w oczach dziecka jest światem całym,
ale z czasem ten świat staje się przymałym.
Dawać nie brać
matka do dziecka po szczęście nie puka,
ona dla niego zawsze szczęścia szuka.
Przykład
nauka jak żyć, nic nie jest warta,
gdy własnym przykładem nie poparta.
Miłość  /autor. Renata – córka/
miłość matki do jej dziecięcia,
wzrasta od chwili jego poczęcia.
***
Gotowość
różnej wiedzy dzieci są chłonne,
ale nie do każdej, tak samo skłonne.
Panicz
gdy dziecko ma wszystko podane na tacy,
samo już sięgnąć po nic nie raczy.
Do przodu
od małego podąża do przodu cwałem,
na starość drepcze ze zbolałym ciałem.

Grzeczność na co dzień

Ostatnio oglądałam program w którym dużo mówiono o uśmiechu na co dzień i częstszego używania słów,
świadczących o wzajemnym szacunku lub tylko zwykłej grzeczności, która czyni nasze życie przyjemniejszym.
Uczymy tego dzieci a one obserwują nas, dorosłych i często nie mają dobrego przykładu.
Pamiętam, jak w dzieciństwie mnie uczono: – abym trzymała ręce na stole, nie opierając łokci;
- abym nos wycierała chusteczką, a nie ręką;  
- abym zakrywała usta, jak ziewam czy kicham
- abym bezwzględnie stosowała wszystkie formy grzecznościowe.
Może dlatego, że miałam również dobre przykłady w swoim otoczeniu, to je uważam za tak ważne.
Wszystko ujęłam w niedawno wydanej książeczce -  „ Z babcinej szuflady” .
 
Magiczne słowa
 
Hejże dzieci, czy to wiecie,
grzecznym łatwiej żyć na świecie.
Słowa w życiu wiele znaczą,
te przykłady to tłumaczą.
 
Gdy rozlejesz sok na stole,
lub niechcący trącisz Olę,
słowem trochę narozrabiasz,
to przepraszam – zwykle mawiasz.
 
Ktoś coś poda ci uprzejmie,
lub też coś od ciebie przejmie,
kolejności nie dyktuję,
mówisz proszę, lub dziękuję.
 
Rankiem spotkasz gdzieś sąsiada,
grzecznie wtedy ci wypada,
skłonić się i rzec – dzień dobry.
To od zawsze znane formy.
 
Także, kiedy z kimś rozmawiasz,
to się nagle nie odwracasz,
tylko mówisz – do widzenia.
Grzecznie, nie tak od niechcenia.
 
Zapamiętaj słowa, gesty,
żeby uśmiech, też był częsty.
Razem będzie to magiczne
i zachwyci grono liczne.

Modlitwa dziecka

Pewnego dnia o poranku, wnuczka postanowiła w drodze do szkoły wejść do kościoła. Spotkała tam katechetkę, która przygotowywała dzieci z jej klasy do Komunii Świętej. Obie bardzo ucieszyło to spotkanie. Radość wnuczki była tak spontaniczna, że w tej euforii zaprezentowała wiersz, który napisałam dla niej, gdy postanowiła wziąć udział  w konkursie – na wiersz o tematyce religijnej.
Zatytułowałam go „Modlitwa dziecka”. Ponieważ panią katechetkę zachwycił zarówno wiersz, jak i uczucie z jakim Weronika go recytowała, postanowiłam zamieścić go na stronie dla moich czytelników:
 
Kiedy się modli dziecko słowami
Tak nieskładnymi może czasami
To Bóg przyjmuje wszystko z radością
Dziecko Go wzrusza swoją czystością.
Czystością myśli i niewinnością
Pełną ufności szczerą miłością.
A kiedy dziecko w modlitwie płacze
To serce Boga też się kołacze
Bo chciałby jemu nieba przychylić
Pomocny rąbek jakiś uchylić.
Gdy myśli dziecka ku Bogu lecą
To jego oczy, jak gwiazdy świecą.
I nawet kiedy ma drobne grzechy
Bo jakiś psikus zrobił z uciechy
To Bóg, jak ojciec zawsze wybaczy
Gdyż dziecko nie wie, co, kiedy znaczy?
A gdy z doświadczeń czerpie naukę
Bóg to uważa za wielką sztukę.
Gdy umie wnosić w dorosłe życie
Tą mądrość, co tak zbierał obficie.

Nowa książeczka już w szkołach

Ksiązeczka " Jestem"W najbliższym tygodniu szkoły podstawowe otrzymają z Łódzkiego Centrum Doskonalenia Nauczycieli I Kształcenia Praktycznego książeczkę zatytułowaną „Jestem”.

To moja dawno zapowiadana publikacja, którą chciałam zadedykować uczniom, a w której postanowiłam zaprezentować dwa ważne tematy: higiena jamy ustnej i związane z nią zdrowe ząbki  oraz proste wyjaśnienie, jak to się stało, że dziecko pojawiło się na świecie, o co pytają już paroletnie maluchy.
Kiedy te potrzeby poznawcze, nie obchodzą najbliższych, jest to dla dziecka przykre doświadczenie. Dlatego nie powinnyśmy takich pytań pozostawiać bez odpowiedzi. Czasami rodzicowi lub wychowawcy z trudem przychodzi rozmowa, bo nie potrafi spontanicznie stworzyć prostej historii o tajemnicy życia. Mam nadzieję, że opowiadanie „ Jestem, ale skąd?” odpowie dziecku na miarę jego zdolności poznawczych i emocjonalnych. Użyte w nim nazewnictwo stworzone jest na użytek dziecka i nie zawsze trzyma się fachowych, medycznych terminów, gdyż brzmią one obco i mało czytelnie.
Ważne jest, aby rozmowa na temat poczęcia dziecka odbywała się w atmosferze nieprzypadkowej, pozbawionej pośpiechu. Ważne, aby dziecko odczuwało ciepło przekazu i radość na wspomnienie chwil jego poczęcia. Chodzi o to, aby były to rozmowy postrzegane przez dzieci, jako ważne i piękne. W opowiadaniu oddany jest klimat miłości ważnej zarówno w świecie ludzi , jak i w świecie zwierząt. Całość obrazują stworzone przez Panią Beatę Rudnicką, piękne rysunki.
A z okazji ROKU TUWIMA napisałam wiersz:
Dom, jak żaden inny
 
Andrzeja Struga 42,
dzisiaj ten adres każdy już zna.
Spróbujmy spojrzeć oczami Julka,
i przywołajmy obraz podwórka.
Gdzie występował, jak artysta
czarodziej lub iluzjonista,
grał kataryniarz z małpką figlarną,
obok gazownia z pierwszą latarnią.
„Tu usłyszałem burz pierwszych grom”
- Tak opisywał Tuwim swój dom
„I pierwsze – mojej – muzy szelesty”
Tu powstawały młodzieńcze teksty.
Ze swego okna widział konia,
chciał na nim lęki swe pokonać.
W marzeniach pędził na tym rumaku,
który do dzisiaj stoi na dachu.
Innym konikiem była chemia,
tu robił pierwsze doświadczenia,
razu pewnego trochę przesadził,
o włos w powietrze dom by wysadził         
I chociaż widział różne światy,
szły za nim wszędzie polskie kwiaty,
i nie radował go żaden inny,
jak ten z jego wspomnień, dom rodzinny.

Inspirujące spotkanie

W związku z obchodzonym Rokiem Juliana Tuwima narodził się pomysł aby zorganizować spotkanie poświęcone poezji Tuwima, ale nie tylko.
Na spotkanie z uczniami SP nr 2  byłam zaproszona wraz z łódzkim fraszkopisarzem Witoldem Smętkiewiczem.
Pomysłodawczynią i organizatorką spotkania była wicedyrektorka szkoły Pani Sylwia Stępień, która postanowiła nie tylko upamiętnić je na fotografii, ale także zaprosiła p. red. Agatę Zielińską z Radia Łódź, która je nagrała i zaprezentowała w niedzielnej audycji „ Nasze dzieci”. W trakcie spotkania nie tylko przybliżono uczniom postać Juliana Tuwima ale także na podstawie jego wierszy, jak również wierszy zaproszonych gości podjęto dyskusję, która pozwoliła uczniom odpowiedzieć na pytania: – co w wierszu jest ważne i jak rozumieją zakończenie wiersza, czyli puentę oraz,  jakie ma ona znaczenie?
Omówione zostały również podstawowe elementy wiersza, jak: – wers, strofa, rym, rytm, podmiot liryczny, adresat liryczny. Zastanawiano się również nad pytaniem, dlaczego warto pisać?
Pisanie samodzielnych tekstów już od najmłodszych lat pomaga nauczyć się przelewania swoich myśli na papier. Często dzieci, a nawet ludzie dorośli, nie potrafią sensownie napisać krótkiego e-maila, listu, nie potrafią opisać najprostszej sytuacji, tak żeby było to zrozumiałe. A pisanie wcale nie jest trudne. Nie każdy jednak ma szansę być od razu uznanym literatem, ale każdy może próbować. Tym bardziej, że pisanie jest rzeczą przyjemną. A najprzyjemniejsze jest, kiedy to, co się napisało spodoba się chociaż jednej osobie.
Dlatego potrzebny jest trening, który może polegać na:
- regularnym pisaniu, np. pamiętnika,
- opisywaniu dokładnie, sugestywnie i wyczerpująco tego, co widzi się np. za oknem
- znalezieniu swojej ulubionej złotej myśli i rozwinięciu jej, co najmniej na jedną stronę zeszytu
- pokazywaniu swojej pracy innym i prosić o opinię na jej temat
- czytaniu tego, co napisali uznani literaci
Licznie przybyli uczniowie z klas trzecich od pierwszej chwili,  swobodnie i bez żadnych oporów, włączyli się w tę wspólną  dyskusję, a także pięknie i mądrze odpowiadali na wszystkie pytania.
Zaskoczyli nawet p. W. Smętkiewicza, który oprócz swoich fraszek przeczytał im, jak sądził, mniej znane wiersze J. Tuwima, ale zaraz okazało się, że dzieci doskonale je wszystkie znały!
Natomiast z mojego wiersza pt.„Myszka Tuwima” wyciągnęły właściwe wnioski dotyczące skutków braku empatii i bezmyślnego robienia żartów z kolegów i koleżanek. Natomiast z wiersza "Dom, jak żaden inny " dowiedziały się o ciekawych, a czasem nawet niebezpiecznych pasjach młodego Julka, i co z nich wyniknęło.
Na zakończenie, niektórzy uczniowie czytali własne utwory. Był chłopiec, który napisał samodzielnie książkę, i już zastanawia się nad tematem kolejnej. Pierwsza jest o tramwajach, których jest wielkim miłośnikiem.
Pełna twórczej inwencji zabawa, która miała wydać owoc w postaci wspólnie napisanego przez uczniów wiersza, zakończyła się sukcesem, chociaż zabrakło już czasu na jego puentę.
Uczniowie mają teraz za zadanie, aby każdy z nich przemyślał i spróbował swoich sił w samodzielnym jej napisaniu.
 Dzieci już wiedzą, że jest to ważna część utworu, a może nawet decydująca o jego wartości.

 

Podsumowując spotkanie, serdecznie podziękowaliśmy uczniom za aktywność i wiedzę. Nam dorosłym, uczniowie pokazali, jak niewiele potrzeba, aby wyzwolić w ich młodych umysłach twórcze myślenie  i zaskakujące, oryginalne pomysły.

 

Spotkanie z poezją

To był nastrój chwili, magia poezji  – tak posumował swoje wzruszenie Włodzimierz Galicki po zaprezentowaniu wierszy poety i przyjaciela, Zbigniewa Jankowskiego – To piękny, dobry i mądry człowiek i taka jest jego poezja.
Jednak jak mówi, po takim wieczorze, jest zawsze bardzo rozdarty pomiędzy ogromną radością i satysfakcją z powodu tego, że może być "narzędziem" i dzielić się ze słuchaczami tym, co potrafi i co robi przez tyle lat a wielkim żalem, kiedy tak mało osób w tych spotkaniach bierze udział.
Podobnie było i na tym ostatnim wieczorze, gdzie garstka słuchaczy, po zakończeniu recytacji w długiej ciszy, wyrażała tym swój zachwyt, bo jakby nie chciała, aby zbędny gest i słowo przerwało nastrój, w którym cały czas jeszcze tkwiła.  Wiersze zawarte w scenariuszu zatytułowanym "Przypływy. Odpływy – Sztuka ubywania", zachwyciły wszystkich.
Byłam tam i nie mogę zrozumieć, dlaczego nie ma sposobu, aby takie chwile uwiecznić i móc przekazać ludziom dalej.
W Bibliotece na ul. Perla 9, są spotkania na które warto poświęcić swój czas, bo po nich stajemy się bogatsi o takie wrażenia i wartości, jakich nie da się przeliczyć na żadną walutę świata.  
A na zakończenie wiersz napisany przez Włodzimierza Galickiego i zadedykowany Zbigniewowi Jankowskiemu i jego żonie Teresie Ferenc:
 
Dwoje ludzi
Obdarowanych
Miłością i Poezją.
Życie już prawie za nimi.
Jeśli się przeciwko temu buntują,
To z łagodnym uśmiechem zrozumienia,
Który jest pamięcią długiego, wspólnego losu.
Jest w nich ciepło i delikatność kruchych kwiatów
I mądrość ludzi, którzy trzymając się za ręce
Przeszli przez piekło, czyściec,
Ale nigdy nie przestali marzyć o niebie.
On lał oliwę na jej wzburzone morza,
był dla niej falochronem, kołem ratunkowym,
bronił ją, czuwał, tulił.
Ona była dla niego uciekającym wciąż horyzontem,
Latarnią morską wskazującą kierunek
I rozświetlającą jego ciemności.
Dziś są jak dwa skrzydła
Zmęczonego anioła,
Który przysiadł na chwilę
W drodze do domu.

A jednak można…

Koło Przewodników przy Łódzkim Oddziale PTTK z dniem 4 marca Uchwałą Zarządu Oddziału przyjęło za swojego patrona Rajmunda Rembielińskiego.
Jestem z tego powodu bardzo zadowolona, gdyż jest zaszczytem nosić imię tego zasłużonego twórcy nowej Łodzi, który poświęcił miastu 20 lat swojego życia i sporo pieniędzy, których nota bene nigdy mu nie zwrócono.
Zastanawiam się dlaczego tak zależało mu na mieście, z którym go nic nie łączyło, ani jako miejsce urodzenia, ani żaden inny, istotny powód?  Takie oddanie sprawie mogę jedynie przypisać cechom jego charakteru. Był to bowiem człowiek niezwykle pracowity, honorowy i skuteczny.
Kiedy już podjął decyzję, zazwyczaj osiągał zamierzony cel.
A zatem kiedy po wizytacji uznał, że miasto Łódź a właściwie wioska, ma potencjał w swoich rwących rzekach i ogromnych lasach, jako źródło energii i materiału budowlanego, to szybko znalazł poparcie u decydentów i zaczął realizować swój niezwykły plan.
Dzięki niemu, Łódź stała się w krótkim czasie ośrodkiem przemysłu włókienniczego znanym w Europie.
Jest mi ogromnie przykro, że moje miasto, od prawie dwóch wieków nie uznało za stosowne uhonorować takiego patrona  –  twórcę wielkiej Łodzi.
W książce Łódzkie czary-mary poświęciłam mu jedno z moich opowiadań, ale są także wiersze o nim w moim cyklu „ Zakochani w mieście” poświęconym Łodzi. Podczas spotkań z uczniami szkół podstawowych opowiadam o tym wspaniałym człowieku, którego imieniem nazwana jest zaledwie krótka ulica, a na swojego patrona wybrało – Gimnazjum nr 10 w Łodzi.
Dwa lata temu nawiązałam kontakt z jego potomkiem prof. dr hab.  Jakubem Rembielińskim, kierownikiem Katedry Fizyki Teoretycznej oraz kierownikiem Zakładu Fizyki Matematycznej i Informatyki Kwantowej na Wydziale Fizyki i Informatyki Stosowanej Uniwersytetu Łódzkiego. Umówiliśmy się, że w każdej sytuacji, umożliwiającej upamiętnienie jego przodka, będziemy razem współpracować i wzajemnie się inspirować.
Ponieważ często opowiadałam o uhonorowaniu Rajmunda Rembielińskiego, to któregoś dnia o kontakt z prof.Jakubem Rembielińskim porosił pan Krzysztof Ambroziak, świeżo upieczony przewodnik po Łodzi i współorganizator licznych spotkań z dziećmi.
Błyskawicznie nawiązał z nim kontakt i stało się – mamy jeden dla miasta punkt więcej. Koło Przewodników ma swojego patrona!
Na uroczystości, w Oddziale PTTK  był obecny pan prof. J. Rembieliński, który wniósł do prezentacji poświęconej swojemu przodkowi, kilka istotnych szczegółów .
 
Marzeniem kolejnym jest pomnik, który nie tylko moim zdaniem, powinien stanąć na Starym Rynku.

Poezja na zdrowie

13 czerwca byłam na Biesiadzie Literackiej, która podsumowywała wszystkie 12 dotychczasowych spotkań z „Poezją na Zdrowie”. Ten cykl wieczorów poetyckich to kolejna inicjatywa Włodzimierza Galickiego, a także Rady łódzkiego Osiedla im. J. Montwiłła- Mireckiego, na którym to osiedlu W. Galicki mieszka od urodzenia. Skąd tytuł "Poezja na Zdrowie"? Jak mówi jego autor – W. Galicki – osiedle Montwiłła-Mireckiego sąsiaduje z parkiem im. J. Piłsudskiego, ale kiedyś mówiło się, że "jedziemy na Zdrowie" i każdy łodzianin wiedział o jaki kierunek chodzi. A może jeszcze ważniejsze jest to, że jak twierdzi Pan Włodzimierz poprzez kontakt z poezją, a szerzej z kulturą, tą kulturą ciut wyższą od masowej, tą kulturą, która niesie ze sobą nie tylko piękno, ale i określone wartości, człowiek daje sobie szansę, by być naprawdę i w całej swojej pełni i w jak najszerszym znaczeniu tego słowa, zdrowy.

Pan W. Galicki próbuje działać w łódzkiej kulturze już od wielu lat. Zajmuje się poezją i pracą nad słowem. Tworzy scenariusze wieczorów poetyckich. Czyta wiersze sam lub z zaprzyjaźnionymi aktorami scen łódzkich. Występował i występuje w Łodzi, Zgierzu, Skierniewicach, Wrocławiu, Świeradowie Zdroju czy Gdańsku. Prowadził grupy teatralne i przygotowywał młodych ludzi do konkursów recytatorskich. Był pomysłodawcą i przez 6 lat współorganizował cykl comiesięcznych spotkań z „Poezją w kamienicy” u oo. dominikanów w Łodzi.

Formuła tej ostatniej Biesiady Literackiej była otwarta. Ci, którzy przyszli, mogli przeczytać swoje ulubione wiersze, ale byli też wśród nas ludzie piszący, którzy mieli okazję zaprezentować swoją twórczość. W atmosferze prawie rodzinnej, przy kawie, herbacie i przyniesionych przez uczestników słodkościach, dzieliliśmy się znanymi i mniej znanymi strofami. W trakcie rozmowy zrodziło się też wiele propozycji na rozszerzenie formuły spotkań, aby każdy znalazł coś dla siebie, zgodnie ze swoimi zainteresowaniami. Czuło się też w licznych głosach uczestników dyskusji ogromny szacunek dla historii naszego miasta. I być może także ten wątek będzie początkiem nowych tematów przyszłych spotkań. Oprócz zapowiedzi kolejnych wieczorów z poezją, zaproponowano powtórzenie przynajmniej niektórych, prezentowanych już wcześniej tytułów, ponieważ nie wszyscy z obecnych mieli okazję uczestniczyć w 12 dotychczasowych spotkaniach. Tak, jak wraca się do ukochanych książek i wierszy.

Pomnik Łodzian

Pomnik Łodzian…
Mam żeliwną płytkę sygnowaną imieniem i nazwiskiem fundatora – tzw. „kostkę” wmurowaną w nawierzchnię Ulicy Piotrkowskiej. W 2000 roku kupiłam ją sobie i rodzicom w prezencie, jako jedną z ponad 13.000 kostek z których powstał Pomnik Łodzian Przełomu Tysiąclecia. I mimo, że od ponad dwudziestu lat działam na rzecz miasta i kocham je miłością bezwzględną, to nie spodziewałam się, że tak wzruszeni i dumni będą również moi rodzice. Certyfikat z ich nazwiskiem, jako fundatorów wraz z numerem zakupionej kostki, stał długo na komodzie i dopiero po jakimś czasie, kiedy już wszyscy go obejrzeli, był schowany z innymi ważnymi dokumentami i pamiątkami. Łodzianom pomysł Fundacji Ulicy Piotrkowskiej bardzo się spodobał a trzeba dodać, że był unikatowym na skalę europejską. Pozwalał łodzianom udokumentować swoją przynależność do Miasta i powiem więcej, wyrazić w ten niecodzienny sposób, również swoją miłość do niego. Teraz znów, korzystając z planowanego remontu nawierzchni ulicy Piotrkowskiej , Fundacja Ulicy Piotrkowskiej postanowiła podjąć kolejne wyzwanie. Stworzyć możliwość zakupu nowych „kostek” dla wielu łodzian, którym nie udało się 12 lat temu zostać fundatorem. Czeka ponad 9000 „kostek”, z których powstanie Pomnik Łodzian Nowego Millenium. Skorzystałam i tym razem z okazji kupując „kostkę” dla dzieci i wnuczki. Wyobrażam sobie ich wzruszenie, kiedy dostaną stosowny Certyfikat, który już przygotowała Fundacja, potwierdzający zakup tego wyjątkowego prezentu.
Pomnik
jest na Piotrkowskiej Pomnik niezwykły z płytek żeliwnych sygnowanych tysiącem imion tych co noszą w sercach swoje miasto nieznana w Europie idea znowu odżyła i ci co z nadzieją czekali strumieniem nazwisk popłyną ulicą dalej

Książki